Discover
fotowiersze
38 Episodes
Reverse
Oktawia kończy 10 lat i z pewnego powodu ponownie przychodzi na świat. Przypominam wiersz, którym ją przywitałem: http://dabrowka.salon24.pl/322846,moze-tam-warto-isc-fotowiersz
Galeria zdjęć przedstawia kotwiczki i postacie w kielichach bodziszków i pelargonii.
Źródło
Opublikowano 06/08/2015 (C)by Andrzej Dąbrówka
piosenka kropel wody - fotowiersz
I
Budzi się z zimowego
zaspania zasypania
Dopija po kropelce
Ze drżenia rozmrożenia
Wzbiera tocząc się w sobie
Wyżłabia żłóbek w grobie
Namnaża się przez siebie
Ucieka ciekiem w żlebie
Otwiera głazów wrota
I zbawia się w powrotach
By żyznym przepełnieniem
Cucić schylone cienie
II
Póki jest jeszcze słabym Zmokłym
kurczaczkiem Może wsiąknąć w skały
Być wychłeptane przez nienasycone
gąbki mchu Wypite przez zachłanną ziemię
która wiele Żyć musi strawić i zapomnieć
by nowych łaknień liczny chór napoić
Póki jest jeszcze samo w sobie
Płynie do siebie i dla siebie
Głębi studnie w których Samo
ze sobą tańczy w kółko
Prążki i pręgi fal spręża w embriony wirów
Rabuje nasion bank Obnaża z ziemi
Korzenie Huśta się na lianach
Skacze na główkę w swoją toń
a Ubielone wie jak ma Ślad Niebieszczyć
jak Zażółcać gleb brąz jak
Siewek puszcze Zazieleniać
Jak grać i ciche kołysanki śpiewać
III (kołysanka)
Dopiero gdy wypłynie z siebie
Jako większy strumień
I go zarybią pstrągi słońc
Dosiądą ośmionodzy
Pływacy wodniacy
Wolni ptacy
Różni mali rodacy
– To już nie zginie to dopłynie
W świat daleki na łono rzeki
Ta w potrzebie przyjmie do siebie
I Wandali na tratwach z bali
I Pieski uczepione kawałka deski
I Krowy którym widać tylko głowy
I Konie z rzemiennym podogoniem
Spłyną i Łowcy w skórze owcy
I Powodzianie spóźnieni na śniadanie
IV
Lecz nim utonie w czymś większym od siebie
na równinie
Za drogowskazem tęczy idzie z ziemi w nieba
i z powrotem
Najprostszą z osiągalnych dróg między światami
Spływając |
_______w dół |
________wytycza |
_____________drogę |
____________ wzwyż |
_____gdzie ma rząd |
________ pion |
bóg gór |
Andrzej Dąbrówka
Pary
I
Dlaczego z osób całkiem różnych tworzą się czasem pary?
Osobom różnym w parze łatwiej
wzajemnie sobą się interesować
nawzajem uzupełniać
błyszczeć swą szczególnością
Ale wrażliwi na odmienność muszą ją wciąż znajdować
a nie znalazłszy, będą się rozglądać
w poszukiwaniu wyraźniejszych różnic
Pielęgnujący swą odmienność ryzykują
że druga strona przestanie ich poznawać
i zacznie szukać kogoś, kto aż tak bardzo się nie różni
II
Pary – co nie mniej dziwne – tworzą też podobni
Ludziom podobnym idzie się w parze trudniej
– z deszczu objawień bliskiej, takiej samej duszy
w oparze dezorientacji, gdy oko myli bezlik
Przestają się wyróżniać z tła i w końcu
nie wiedzą, co takiego jedno widziało w drugim
Póki im nie jest wszystko jedno, na co patrzą
pary te pragną ożywczych pokus poróżnienia
które z radością pokonują
III
I wreszcie, pary tworzą nawet ludzie, którzy nie są
ani specjalnie różni ni podobni, lecz tacy sobie
– jedno jest jakieś takie, a drugie takie jakieś
Życie tych ludzi nie jest proste: muszą być
sobą nie wiedząc czym się różnią
Nie oglądając się a wciąż zerkając
na siebie, za siebie i przed siebie
muszą wychować dzieci na porządnych ludzi
Życie zlatuje im nie wiedzieć kiedy
i ani się obejrzą
a jedno z nich umiera
i drugie nie wie które to umarło
Lipiec 2002
This episode is also available as a blog post: https://adabrowka.wordpress.com/2022/01/05/drzewa/
Andrzej Dąbrówka
Pantomima
dla dwóch drzew
I
Aby pokochać, trzeba się zatrzymać
Wybadać grunt, czy się nadaje
żeby zapuścić w nim korzenie
Grunt to są punkty – blisko siebie
– bo jeśli chciałoby się być
tu jednym drzewem, trzeba w sobie
pomieścić dwa zrośnięte drzewa,
tak aby kwiaty męskie były blisko żeńskich
– inaczej to nic nie da
Żeby to się udało, tak się stało
muszą dwa ziarna wykiełkować
w jednym miejscu
II
To co kiełkuje z ziarna, to nie przyszły pień.
To jest korzonek, co zaledwie wzejdzie
od razu daje nurka w ciemną wilgoć
– zagłębia się i zmienia w korzeń
Gdy już się pewniej trzyma w głębi ziemi
rozprostowuje się, wydźwiga wzwyż do światła
dwa płatki, które będąc ziarnem go żywiły
– to pierwsze liście
No i tak dalej
III
A kiedy dwa robią to samo
robią to wzajem: kiełkowanie
nurkowanie w ciemną wilgoć
wychynięcie do światła
a potem już wyścigi w zasysaniu
wbijaniu się w siebie nawzajem
Nikt nie wie, jak to robią
Te sprawy są ukryte między nimi
Widzimy tylko co wynikło
Drzewa przybywa, wciąż gęstnieje
bo się w nim wpycha jedno w drugie,
osiąga twardość rdzenia w pniu,
równowagę kościstości i miękkości
która mu umożliwia pełnię życia, czyli ruch
– swobodny ruch w czterech kierunkach
Bo tylko wtedy jest możliwa pełnia życia
– to jest rozkosz i rozpacz
gdy ciało jest zarazem w pionie i w poziomie
stoi na nogach i na rękach
oraz wskazuje różne strony świata
jak to potrafią czynić części
doskonałego, zjednoczonego drzewa
Jednej osobie trudno to osiągnąć
musiałaby podzielić się na dwie,
co bywa groźne
Trudniej samotnym drzewom – choć nie złączyły
w sobie drzew dwoiście
udają że tak jest
IV
Drzewo ma siłę, gdy nie jest jednodrzewne
ale jest parą posplataną ściśle
– tak że nie widać granic między dwojgiem
i tylko z bliska dojrzysz w takim drzewie
istoty dwie spojone wzniośle
umocowane w jednej ziemi
Łatwiej tym zespolonym żyć, ale i one słabną.
Kto tego nie wie, niech przypomni sobie jak
drzewo w cichości upalnego dnia
w mroźny czas
stoi w bezruchu
Aż z lekka zakołysze się gdzieś
górna gałąź
Aż bez powodu się zesunie
czapa śniegu
Tak prężnie żyje drzewo, które jeszcze ma
swoją dwoistość
To w takiej chwili
w jednym z nich
jedno z tych dwojga
mocniej się tuli do drugiego
albo się chce nieco odsunąć
Może to w takiej chwili drzewo traci
swoją dwoistość
i od tej pory długo nie postoi
V
Zmarzłe, po deszczach, od wichury, uschłe,
– niekiedy widać jak majestatycznie
upada – tak powoli, jakby tylko
składało długo pokłon
A to się jedna część złamała
i jakiś czas drugi kręgosłup
na sobie niósł ciężary dwojga
a w końcu im ulega
Jak drzewo traci pół swej siły?
– Nie zawsze widać to od razu
czasem dopiero po upadku
odsłania się przyczyna:
połową pnia szło z dołu wzwyż
pasmo spróchnienia
chociaż pod korą nic nie było widać
Trzy formy wigilijne (fotowiersz)
Opublikowano 24/12/2019 by Andrzej Dąbrówka
1
Niewiele pozostało ze świetności lata
Jeden pan Goździk otulony tują
Trwa zapomniany przez przymrozki
I wplata nić czerwoną do warkoczy czasu
2
Odwrotnie bo nie z przeoczenia ale pchana
Nową wolą się wypręża z ziemi
Rumieniejąca zdrowo biała róża Bożego Narodzenia
3
Ale czyż nie jest życiem i to idealnym
Jego obrazem taka czysta forma
Z nieskończonych granic
…Nawet gdyby nie nakładała
Teatralnej maski kosmity o przepastnych oczach
===========
(C) Tekst i zdjęcia 24 grudnia 2019
Ten odcinek to część3 cyklu "Zrzut z chmur", opublikowana osobno tutaj: https://adabrowka.wordpress.com/2021/12/23/sie-utoczylo-2/
oryginalnie zaś zamieszczona z pełną galerią jako całość tutaj: https://www.salon24.pl/u/dabrowka/263844,zrzut-z-chmur
3. Się utoczyło
Z początku był wzorowy
pion i nic nie wskazywało
na ten błąd
Gdy brać na szybie była ledwo
mgiełką podszeptów wizją w mamrotaniu maga
tu – zostawiwszy ślad na świeżym śniegu
Się utoczyło tęgi korpus dwa brzuchy
wielki łysy łeb
Na łbie znalazło się
nakrycie dość błazeńskie
lecz utrzymane w ramach stylu
luzaka z trawką w zębach
Na miarę stosowności wyrósł nos
a wprawdzie wypadł wskutek przeciążenia
i legł u stóp ściągając wzrok
– wnet przywróciła go uczynna siła
której teraz zadarty nos przesłonił ciała
przechył niemal radosny i taneczny
Krok zamach wręcz łyżwiarski skłon
zwrot zwód piłkarza w biegu tenisisty
wysięg w bok, wyskok wymach zryw
do
wybicia piłki nawet z groźbą
poślizgu i wywrotki
Czy może rozigrane figle
wesołka z jednym zawianym okiem?
*
Ale to nie był taniec, nie żart, nie sport
jednak coś zaszkodziło jakiś błąd
czy kop lub cios wytrącił z pionu
Brak niedopięcie w garderobie
nie wyrządziłyby aż zawrotu równowagi
Czyżby ktoś lepiej ubielony pierwszy
kamieniem przeszył prawie ciało?
I może stąd się wzięło pierwsze odchylenie
pierwszy krok
w dół
w pasyjne
wielodniowe
upadanie
Coś w końcu skróci skurcz cielesnej masy
ranionej w brzuch
a ten zwolniony film przyśpieszy
i płynnie w zeskok przejdzie skręt
Co by zobaczył w owej chwili grozy
bóg wojny nocny ptak kierując tu
swój lot i ostry wzrok?
Więc może jednak należało
iść we fraktale czystej geometrii
jak nasza płochsza brać
która wytęża słuch zza szyb
na maga szept każący mądrze
kreślić wyrzynać pentagramy
proste i parabole
Lecz cóż, szumny kunszt lodorytów
wstydliwie znika w mgnieniu mgieł gdy form
rzeźbie zagraża żar
tyrady olśnień
Gdy tam gaszący z zewnątrz blask
szybko zagłusza mędrca szept
Za szybą dłużej potrwa bierny
opór brył zrzutu z chmur
© A. Dąbrówka
Opublikowano z galerią zdjęć do części „Się utoczyło”: 31 grudnia 2010, 02:08
https://www.salon24.pl/u/dabrowka/263844,zrzut-z-chmur
This episode is also available as a blog post: https://adabrowka.wordpress.com/2021/04/15/najpierw-jestesmy-mama/
***
Najpierw jesteśmy naszą
mamą bez ziemi
chmurą
nieznacznych kolorowań
Jak to obłoczkom zdarza
się nam
zabłądzić w obce strony
a nawet powirować w dół
gdzie gąszcz
gdzie mrok
gdzie rój zabarwień
kryje twardy kształt
Tam strącą nas
przechwycą gęste
nieprzelotne
żagle zieleni
Złapią i zwiążą w sieci
pnącz takielunki
Przyciągną nas przeciwstawnością
krople jagódek
które aż się proszą
by je połykać
jak pigułki ruchu
i krzepnąć po nich
w zamrożeniu
Czas usidlenia
Czar skamienienia
Niemoc odróżniania
ziemi i nieba
To my sprawiamy swoją pracą że się nie da
powiedzieć łatwo czy coś leży
zwisa
czy o własnych siłach
unosi się w powietrzu
a zresztą
czemu tylko własnych
i czemu tylko w powietrzu
Powoli poznajemy ziemski los.
Jedni się kąpią w słońcu
Inni trafiają do więzienia
I cóż
że klatka złota
- to co powstało
z pyłu śnieżnego
całe stąd nie wyjdzie
===============
© A. Dąbrówka
Opublikowano: 14 grudnia 2010, 03:00 z galerią zdjęć
https://www.salon24.pl/u/dabrowka/259359,najpierw-jestesmy-mama
Andrzej Dąbrówka
Mała kosmogonia dla dzieci
I
najpierw z chaosu zaczął się robić gaz
czy z gazu chaos, nie wiadomo
różnica jest niewielka
a zanika
gdy to się dzieje dosyć szybko
więc był ten gaz
no, to powietrze
które zaczęło się obracać
tańczyć
dmuchać w inne powietrze
a ono trochę się zgęściło
i pociemniało, mogło tylko płynąć
musiało się położyć
śpiące powietrze przypomina wodę
bo woda to powietrze
pogrążone we śnie
II
za którymś razem
śpiącej wodzie
przyśniła się inna woda
wtedy zrobiła się mniej mętna
wyrosły w niej korale
i wodne kwiaty
zrywała je gdy rozkwitały
i posyłała innej wodzie,
której się też to śniło
III
ze zmarłych liści
w śpiącej wodzie
opadła na dół ziemia
a gdy tej ziemi się zrobiło
dużo
to wyszła z morza
i całowało ją powietrze
i przywierało do niej niebo
a kiedy zaszło za nią słońce
noc wykryła
że w ziemi jest już sól i prawda
wszystko
czego potrzeba ludziom
___________
wrzesień 1999
(Jerzykowi)
Z tomu „Coś o niczym” (2004; pdf do pobrania).
Czapka
na kołku wisi czapka
a gdzie chłop
ktoś ją powiesił na tej resztce płotu
na łące za wsią
chłop jak to chłop
odwiesił dla ochłody
cisnął o ziemię w gniewie
zapomniał, znalazł sobie inną
spadła mu z głowy, gdy
zrzucił go z grzbietu
koń, który się pobrykał
a teraz wisi tu i wisi
już ją poznają wróble
leć z nami - gwiżdżą lekkoduchy
kto ją zobaczy, śmieje się
i mówi: O
chłop ją zostawił
przegląda się w niej księżyc
gdy ją skrywa
cień czegoś większego
no zbladła, lecz jest za to
czysta jak rzeka mgły
która opływa ją nocami
i wypłukuje z niej
zapachy jego włosów
smak jego czoła
ślad zdejmowania i wkładania
i gdyby ten chłop po nią wrócił
zanim zagnieździ się w niej pająk
jeszcze by
pasowała mu na głowę
__________________
marzec-kwiecień 1999
(dzięki Mariuszowi)
https://twitter.com/i/status/1284419375014060033
Tristan i Izolda
1
Odkąd umarłaś różo będzie czyjś
cię szukał cień wśród cieni na tym pniu
2
Może nie wszystkie ciemne cienkie ślady
na korze wierzby wyciął czarny bez
3
Może on broczy twoją czarną martwą krwią
ten bez co się w twój stary korzeń wgryzł
i wzrósł pod uschłą wierzbą która jeszcze stoi
choć już nie żyje jak nie żyjesz ty
4
Lecz twoje siostry-róże patrzą na jej łysy
łeb i pień i na twe miejsce które zajął bez
5
Czuwają nad młodziutką rześką oziminą
całując niebo karminowym deszczem
6
Siostry tej wierzby która zmarła stojąc
trwają w szeregu posrebrzanych koron
7
I gdyby stała w środku korowodu
łatwo by skryły brak jej ściętej głowy
8
Chociaż wraz z tobą sczezł łuk róż co mógł
połączyć grób Izoldy i Tristana grób
ich uścisk trwa póki wiatr głaszcze
splot pni wierzb
___________________________________________________________ 14/11/2021
Pełny tekst z galerią zdjęć inspirujących kolejne pytania:
https://adabrowka.wordpress.com/2012/11/02/szesc-pytan/
Sześć pytań trochę retorycznych
Co o tym myśleć, że przedwczesny śnieg postrącał tydzień temu w sadzie więcej jabłek niż zostawił drzewom?
I że nie widać nowej oziminy, tam gdzie wschodziła w zeszłym roku, tylko samorzutny poplon, nawet nie przyorany?
I że kapliczkę kolumnową z latarnią i czterospadowym daszkiem z karpiówki czas poogryzał do żywej cegły nadłamując krzyż?
I że już tylko mech pamięta prośbę sprzed półtora wieku i pisze na zielono swe westchnienie w intencji kogoś, o kim już nikt nie wie?
Co myśleć, gdy znajoma róża, rok temu obwieszona koralami jak panna młoda, dziś ma ich mniej niż pięć?
I że kanałek, niegdyś wymagający mostka a przynajmniej kładki, dzisiaj jest suchym żlebem porośniętym trawą?
Pyta bóbr, po którym tylko nadgryzienie na pniu młodej topoli
pyta sójka, która odleciała z krzewu róży na wierzbę
pyta ziele przygniecione śniegiem, ale żywe blisko Słowa na kamieniu
pyta turysta robiący komórką kiepskie zdjęcie z okna samochodu
pyta bażant przechodzący sobie z pola na pole
pyta zając już w zimowym futerku uciekający w głąb lasu
Pod wpisem nastąpiła dyskusja, w tym świetne wiersze moich blogowych przyjaciół-poetów
https://adabrowka.wordpress.com/2012/11/02/szesc-pytan/#comment-101
This episode is also available as a blog post: https://adabrowka.wordpress.com/2013/10/31/westchnienie/
Przyjadą
albo nie przyjadą
Przyniosą kwiaty
albo nie przyniosą
Zabiorą wnuki
albo nie zabiorą
Przyjadą, jeśli nie będzie strasznie padać
Przyniosą kwiaty, jeżeli trafią na kwiaciarnię
Wnuki się zjawią, jeśli nie będą miały imprez
Jednym słowem wszystko będzie tak
jak za życia
Sierpień 2002, zdjęcie 2012
Fotowiersz z odwiedzin róży nad Wisłą rok po fotoreportażu "Widziałem oziminę".
https://www.salon24.pl/u/dabrowka/360822,wcale-sie-nie-zmienilas-rozo
Nic cię nie zmienił różo świata rok co
Przeszedł krąg przemiany naszych strat w ich zysk
Rok opuszczania starych przyjścia małych rąk
Stoisz w karminie jak twa młoda matka
Przy drodze z pól do rzeki przytulona
Do wierzb które też każdy rok odmładza
Pola odpoczywają w tym roku bez ozimin
Oracz na światło świeżej gleby nie wydobył
Trwają w jednorazowym życiu krótkowieczni
Rzeka najbardziej z żywych nieodmienna
Ta sama możesz do niej jak bóbr wejść
Jest łódka jak rok temu i widzi drugi brzeg
Ten sam
5.11.2011
Fotoreportaż z odwiedzin Powiśla gruszczyńskiego, z parą wierzb splecionych w uścisku i dziką różą o karminowych wargach:
https://www.salon24.pl/u/dabrowka/245341,widzialem-ozimine (2010)
Pięćdziesiąt lat po ślubie z Jadwigą, zawartym 29 maja 1971 w urzędzie w Podkowie Leśnej przypomnę nie tak stary wiersz Żołnierz i Dziewczyna, który w nadal nieznanym mi stopniu dotyczy naszego związku.
https://adabrowka.wordpress.com/2021/05/29/zolnierz-i-dziewczyna/
Ekfraza do zdjęcia Mateusza Kołozwarskiego, jego foto i mój tekst na blogu:
https://adabrowka.wordpress.com/2021/05/24/poezja/
W pierwszą rocznicę urodzin Łucji, która urzeka nas swoją ruchliwością godną małej tancerki, przypominam wiersz o innych tancereczkach - kwiatach fuksji: "Bardzo dziwne" w tomiku "Ikarkołomnie".
This episode is also available as a blog post: https://adabrowka.wordpress.com/2021/01/27/trzy-rozwazania-o-pionie/
This episode is also available as a blog post: https://adabrowka.wordpress.com/2020/06/13/lucja/
Tekst i zdjęcia: https://adabrowka.wordpress.com/2019/02/02/dwa-wiersze-o-sniegu/























