Discover
Rosyjska agresja na Ukrainę
Rosyjska agresja na Ukrainę
Author: Polskie Radio S.A.
Subscribed: 6Played: 189Subscribe
Share
© Copyright Polskie Radio S.A. w likwidacji
Description
24 lutego nad ranem Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę. To pierwszy taki akt agresji od zakończenia II wojny światowej. W wyniku ataku giną ukraińscy żołnierze, ale też cywile, nawet dzieci. Setki tysięcy uchodźców z terenów objętych wojną szukają schronienia m.in. w Polsce, a nasi rodacy dają im ogromne wsparcie i pomoc. Reportażyści Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia śledzą sytuację na Ukrainie.
150 Episodes
Reverse
W jednym z warszawskich bloków Ukraińcy stworzyli przestrzeń dla swoich rodaków. Pod jednym dachem można skorzystać z usług ukraińskiego fryzjera i manicurzystki, uczyć się języków, kupować produkty z Ukrainy czy działać w grupach artystycznych. To swoisty hub, który ma pokazywać wartość ukraińskiej społeczności i budować mosty z Polakami. Pomysłodawczyni, Olga Kasian, chciała uruchomić w Kijowie centrum dla kobiet. Nie zdążyła. Po napaści Rosji na Ukrainę znalazła się z córką w Polsce i poczuła, że trzeba stworzyć wspólną przestrzeń także tutaj. Tak narodził się warszawski hub. Jego hasło brzmi "Swój do swego po swoje". To motto, które budzi pytania, integruje, czy raczej dzieli? Jak wygląda to w praktyce? sprawdziła w swoim reportażu Hanna Dołęgowska.
Nawet jedna trzecia dzieci i nastolatków ukraińskich, które miały traumatyczne doświadczenia związane z wojną i przesiedleniami, może cierpieć na zaburzenia psychiczne – tak wynika z badań zaprezentowanych na Europejskim Kongresie Psychiatrii. Reportaż Hanny Dołęgowskiej to historia Iryny i jej dwóch córek. Przyjechały do Polski z Ukrainy. Mąż i syn Iryny zostali w Ukrainie. One uciekły przed wojną. W Polsce dostały dużo wsparcia i pomocy. Ale problemem okazały się różnice kulturowe a także te w systemach szkolnych obu państw.
To historia ukraińskich kobiet, które po inwazji Rosji na Ukrainę znalazły schronienie w Polsce. Zabierały ze sobą dzieci i to co najpotrzebniejsze do przeżycia. Jechały pociągami, autobusami, własnymi samochodami. Zostawiały za sobą pracę, biznes, ustabilizowane życie i często rodziny. Wiele z nich musiało zacząć od zera. Uczyły się języka, zmieniały zawody, bo zdobyte w Ukrainie wykształcenie nie sprawdzało się. Polacy przyjmowali uchodźców z otwartymi ramionami. Otwierali domy i portfele. Pomagali. Ale każda pomoc kiedyś słabnie i trzeba stanąć na własnych nogach.
"Jestem Darya, jestem mamą i fryzjerką, od czasu wojny mieszkam w Polsce. Jestem Weronika, jestem córką, niestety nikim więcej nie jestem" - tak przedstawiają się bohaterki tej opowieści. Pochodzą z Ukrainy, a ich historia przyjazdu do Polski to opowieść o wojnie na Ukrainie - dramatyczne okoliczności wyjazdu z bombardowanego Kijowa, gehenna podróży oraz fantastyczne przyjęcie w Polsce.
Jak na przestrzeni ostatnich trzech lat zmieniały się nasze relacje z Ukraińcami? Co sprawia, że droga do poznania i wzajemnego szacunku jest tak zawiła i trudna? Rankiem 24 lutego 2022 roku rosyjskie wojsko napada na Ukrainę. Jej obywatele uciekają na Zachód Europy. Dla większości z nich Polska jest pierwszym państwem, do którego docierają. Uchodźców tłumnie witają na dworcach Polacy, którzy z otwartym sercem dają ciepły posiłek, leki, ubrania, a także zapraszają do swoich domów. Taki był początek...
Otwarcie mówi o sobie, swojej pracy, Ukrainie i Ukraińcach. Pochodzi z miasta Kropywnycki w centralnej Ukrainie, od kilku lat mieszka w Polsce. Jeździ taksówką w Trójmieście i prowadzi kanał w mediach społecznościowych, gdzie pokazuje swoją pracę i opowiada o swoim życiu w Polsce. 30-letni Sergey w swojej taksówce spędza często kilkanaście godzin. Z jakimi zachowaniami spotyka się Sergey i jak widzi obecne relacje polsko-ukraińskie?
Reportaż to opowieść o młodej dziewczynie. Helena pochodzi z Kijowa, a od 11 lat mieszka w Warszawie. To historia o kłopotach z adaptacją, nauce języka polskiego, pracy na dwóch etatach, by utrzymać się w Warszawie, a także o marzeniu, by tak jak przed wojną w ciągu dwóch godzin móc znaleźć się w Kijowie, wylatując z Warszawy samolotem.
Pomagają od lutego 2022 roku, odkąd Rosja napadła na Ukrainę. Wspierają każdą zbiórkę organizowaną przez ich znajomych. Krystyna i Włodek twierdzą, że w przypadku długotrwałych kryzysów pomoc ma sens tylko wtedy, gdy jest regularna, a nie jednorazowa.
Zaraz po napaści Rosji na Ukrainę, czyli jak mówi Tomasz Sikora w momencie rozpoczęcia pełnowymiarowej wojny, wielu Polaków zaangażowało się w pomoc. Teraz kiedy od tego momentu minęło prawie dwa i pół roku niektórzy zaczęli się do tej wojny przyzwyczajać, ale nie on...
Mijają dwa lata od rozpoczęcia wojny w Ukrainie na pełną skalę. Strach, niepewność, lęk – to emocje, które towarzyszyły nam wszystkim 24 lutego 2022 roku. Tamtego poranka, kiedy wojsko Putina zaatakowało wiele ukraińskich miast i wsi, kilka milionów obywateli wyruszyło ze swoich domów, zabierając jedynie najpotrzebniejsze rzeczy. Wielu z nich udało się do Polski, gdzie znaleźli spokój, ciszę i dach nad głową...
Za kilka dni, 24 lutego, miną dwa lata od rosyjskiej napaści na Ukrainę. Do tej pory wojna pochłonęła setki tysięcy ofiar, nie tylko żołnierzy, ale również cywilów. Miliony osób straciły domy i zostały zmuszone do ucieczki w poszukiwaniu pomocy i bezpiecznego schronienia. Po roku bohaterskiej obrony Ukrainy wojna trwa nadal, przynosząc kolejne ofiary i dalsze zniszczenia.
Bohaterem reportażu Beaty Korbas jest 39-letnia Ivana Danyleko. Gdy 24 lutego 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę leżała w łóżku z dziećmi. O rozpoczęciu rosyjskiej ekspansji dowiedziała się przez telefon od koleżanki. Nie mając wyboru wzięła paszporty, akty urodzenia dzieci, kilka ciepłych ubrań i zaczęła uciekać do Polski.
Tatiana - bohaterka reportażu "Boję się planować" Magdy Skawińskiej - przyjechała do Wrocławia po agresji Rosji na Ukrainę. Tu od kilku lat pracuje jej mąż. Ona i dwoje jej dzieci, Katia i Ilja, mieli ze sobą trzy małe plecaki, a w nich jedzenie, leki, dokumenty. Wszystko inne zostawili w Ukrainie.
"Serce na dłoni" – to reportaż Macieja Jastrzębskiego o tym, jak w ciągu dwóch lat wojny kształtowały się stosunki polsko – ukraińskie. Autor w rozmowach z Ukraińcami i Polakami szuka odpowiedzi na pytanie, czy po prawie 24 miesiącach rosyjskiej agresji na Ukrainę, gdy Polacy i Ukraińcy mieszkają pod "jednym dachem" i sprawy ukraińskie dominują w przekazie medialnym jesteśmy sobą zmęczeni, czy nie?
Polska jako pierwsze państwo na świecie udzieliła kompleksowej, na ogromną skalę, pomocy Ukrainie dotkniętej rosyjską agresją. Przez naszą granice przeszły miliony uchodźców. Dostarczyliśmy Ukraińcom wszystko, czego potrzebowali, aby przetrwać najtrudniejsze miesiące - w tym również broń. Ratowaliśmy i nadal ratujemy życie ludzi rannych w trakcie działań zbrojnych. Na Ukrainie pracują polscy ratownicy i lekarze.
Marsz kojarzy się jednoznacznie z wojskiem. 32-letni Petro Skrypka nie mógł jednak go kontynuować w ten sposób, choć bardzo chciał. Maszeruje więc już jako weteran wojenny sam do celu oddalonego o kilka tysięcy kilometrów, myślami będąc nadal z tymi, którzy zostali w jego ojczyźnie. Chce przez swoją inicjatywę, którą nazwał "Maraton dobra" postawić rannych na nogi, zbierając pieniądze na protezy.
Reportaż Macieja Jastrzębskiego opowiadający o losach radnej z Mariupola, która dokumentuje rosyjskie zbrodnie wojenne. Kateryna Suchomłynowa sama przeżyła oblężenie jej rodzinnego miasta. Ratowała ludzi umierających pod gruzami zbombardowanych domów.
Ukrainka Daryna jest uczennicą jednego z warszawskich liceów. 1 września rozpoczęła naukę w drugiej klasie. Jak sobie radzi w Polsce? Jak widzi swoją przyszłość? Jakie są jej marzenia? Zapraszamy do wysłuchania reportażu "Powrót do szkoły".
Zapraszamy do wysłuchania reportażu Macieja Jastrzębskiego o powodzianach z okupowanej przez rosyjskiego agresora lewobrzeżnej części obwodu chersońskiego. Bohaterka audycji, Larysa, nie chce podawać swojego nazwiska. Boi się, że okupanci będą mścić się na jej krewnych i sąsiadach.
"Przebaczenie nie oznacza zapomnienia, ale jest niezbędnym warunkiem w procesie pojednania, które może zostać zbudowane tylko na fundamencie miłości i prawdy". To fragment oświadczenia, które w 80. rocznicę zbrodni na Wołyniu, 7 lipca, zostanie podpisane w Warszawie. Dokonają tego przewodniczący KEP abp. Stanisław Gądecki i zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego: abp. większy Światosław Szewczuk. To wydarzenie ma być krokiem na drodze pojednania polsko-ukraińskiego.



