Discover
Drugi Rzut OKA
Drugi Rzut OKA
Author: OKO.press
Subscribed: 256Played: 16,983Subscribe
Share
© OKO.press
Description
OKO.press w wersji do słuchania. Miejsce, gdzie materiały naszych dziennikarzy i dziennikarek ożywają w formie audioreportaży, podcastów i rozmów. Historie bohaterek i bohaterów, gospodarka, zdrowie, polityka. Posłuchaj i znajdź coś dla siebie.
509 Episodes
Reverse
Światowe media znowu intensywnie dyskutują na temat manosfery. W ostatnich tygodniach szczególnie głośno o influencerze Clavicularze, który doczekał się poświęconych mu artykułów w najbardziej poważnych pismach, choć jedyne, czym się właściwie zajmuje, to poprawianie swojego wyglądu. Looksmaxxerzy, jak tę grupę nazywa się w sieci, proponują młodym mężczyznom nie tylko niebudzące większych kontrowersji ćwiczenia na siłowni, czy zbilansowaną dietę, ale także branie sterydów na rozrost mięśni, twardych narkotyków na zabijanie łaknienia oraz… okładanie się pięścią i młotkiem po twarzy, by móc ją odpowiednio wymodelować.W najnowszym odcinku #DlaczegoTak nie tylko wyjaśniamy, czy teorie i praktyki zaczerpnięte z manosfery mają jakikolwiek sens, ale staramy się odpowiedzieć na pytanie, skąd biorą się w nas takie pomysły. „Bonesmashing” stosowany przez looksmaxxerów jest oczywiście ekstremalny i absurdalny, ale twarde dane pokazują jasno, że rynek operacji plastycznych i niechirurgicznych zabiegów kosmetycznych rośnie w szalonym tempie. Tylko w ostatnich pięciu latach powiększyć się o 40 proc.To, co pragniemy w sobie zmienić nie jest zupełnie losowe. W ogromnym stopniu nasze gusta i pragnienia kształtują media społecznościowe, co potwierdzają całkiem pokaźne ilości badań. Czy wszyscy zostaniemy looksmaxxerkami?Dominika Sitnicka i Konrad Skotnicki (Doktor z TikToka) zapraszają na #DlaczegoTak.Ta publikacja powstała w ramach projektu Gen.EU. Sfinansowane przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora(-ów) i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Unii Europejskiej lub Komisji Europejskiej. Unia Europejska ani podmiot udzielający dofinansowania nie ponoszą za nie odpowiedzialności.#geneu_okopress
„To nie jest zjawisko lifestyle'owe, to jest faszyzm, to jest bunt autorytarnych mężczyzn przeciwko demokracji” – mówi w podcaście „Drugi Rzut OKA” Agnieszka Graff, profesorka w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu WarszawskiegoKreują się na samców alfa. W mediach społecznościowych pokazują, że odnieśli sukces. Są sławni, mają pieniądze, miliony obserwujących, godną pozazdroszczenia sylwetkę i otaczają ich piękne kobiety. Jednocześnie przedstawiają się jako mentorzy „zwykłych” mężczyzn. Udzielają im rad jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Sami tkwią w innym modelu relacji opartej na jednostronnej monogamii – oczywiście z ich strony, bo partnerka ma siedzieć w domu, opiekować się dziećmi i zmywać naczynia. Obrażają kobiety, jednocześnie mówiąc, że je „kochają”.O kim mowa? O influencerach ze świata manosfery.Moją gościnią jest Agnieszka Graff – badaczka feminizmu i ruchów anty-gender, znana feministyczna publicystka, felietonistka (m.in. „Wysokich obcasów”) i pisarka. Graff jest też autorką pracy naukowej – „Manosfera, czyli bunt upokorzonych samców”.Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do kontaktu!natalia.sawka[at]oko.pressIG: nataliasawka_
„Rosja do tej pory mogła żyć w przekonaniu, że nawet jeśli nad głowami latają drony, to jakoś da się to przetrwać. Ale nagle wojna wkroczyła wprost w ich codzienne życie” – mówi Agnieszka Jędrzejczyk, dziennikarka OKO.press w podcaście „Drugi Rzut OKA”.Od początku marca w Rosji trwają częściowe wyłączenia internetu mobilnego w Moskwie i Petersburgu.„Pojawiła się taka teza, że ukraińskie drony, które atakują rosyjskie miasta, mogą wykorzystywać sygnał internetowy do namierzania celów” – mówi Agnieszka Jędrzejczyk, dziennikarka OKO.press.W ten sposób Kreml wyłączenia w dostawach internetu tłumaczy względami bezpieczeństwa. Najczęściej przywołuje konieczność zapobiegania atakom ukraińskich dronów i werbunkowi dywersantów w sieciach społecznościowych.Jędrzejczyk wskazuje, że wyłączanie internetu uderza głównie w cywilów, bo przestają działać aplikacje ostrzegające przed nalotami. „Drony natomiast nadal trafiają i jest ich coraz więcej” – dodaje.Kreml w ostatnich miesiącach stara się odciąć Rosjan od niezależnych informacji. Stara się też ich zmusić do przejścia na rosyjski komunikator Max, który jest zawodny i pozbawiony wielu funkcji. Aplikacja nie ma zabezpieczeń i służy rosyjskim służbom specjalnym do szpiegowania swoich obywateli. Sami Rosjanie wyśmiewają braki oraz niedociągnięcia tej aplikacji, choć nieoficjalnie mówi się, że stanie się obowiązkowa, ponieważ władzom Kremla bardzo zależy, by wszystkich Rosjan zmusić do korzystania z niej.Przebywający na emigracji właściciel Telegramu Paweł Durow został przez Rosję oskarżony o wspieranie terroryzmu z uwagi na odmowę masowego cenzurowania treści na polecenie władz.Od 2025 roku rozmowy wideo w Telegramie i WhatsAppie są ograniczane, a w lutym 2026 roku władze zaczęły „spowalniać” Telegram, choć komunikator ten wykorzystywany jest przez Rosjan na froncie i to tym intensywniej, że stracili dostęp do Starlinków.Z przerwami w dostępie zmagają się nie tylko żołnierze, ale też mieszkańcy Moskwy, Petersburga i wielu innych miast.Brak internetu uciążliwy jest w centrum stolicy i na niektórych liniach metra. Rosjanie nie mogą korzystać z podstawowych aplikacji, które dotychczas służyły im do pisania ze znajomymi, jak Telegram (ponad 95 mln użytkowników) czy WhatsApp. Problemy dotyczą także sieci telefonicznej. Nie działają terminale bankowe, nie można zamówić taksówki czy jedzenia do domu.Media jednak podają, że blokowane wcześniej treści i aplikacje stają się okazjonalnie dostępne. U niektórych operatorów pojawił się dawno zablokowany w Rosji YouTube. Nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje.Blokowanie dostaw do internetu pogarsza już i tak trudną sytuację gospodarczą Rosji. Rosyjski dziennik ekonomiczno-polityczny „Kommersiant” szacuje, że moskiewscy przedsiębiorcy stracili z tego powodu od 3 do 5 miliardów rubli (około 120-200 mln zł). Najbardziej ucierpieli drobni przedsiębiorcy, ale też firmy kurierskie, taksówkarskie i związane z wynajmem samochodów.Czy brak internetu spowoduje, że mieszkańcy rosyjskich miast wyjdą na ulice, by protestować? Niekoniecznie.Jak donosi niezależny rosyjski portal Meduza, w sieci pojawił się ruch o nazwie „Szkarłatny Łabędź”, który zachęca mieszkańców Rosji do protestów przeciwko blokadom internetu w niedzielę 29 marca. Wybór dnia ma nawiązywać symbolicznie do artykułu 29 rosyjskiej konstytucji o wolności słowa i zakazie cenzury. Jeden z rosyjskich portali wylicza, że co najmniej 28 miast w 17 regionach zwróciło się do władz o zgodę na organizację protestów. Jednak większość zgromadzeń nie uzyskała na to zgody.O tym, jak Rosja radzi sobie bez internetu i dlaczego Kreml wprowadził zakazy, dowiedzą się Państwo z rozmowy z Agnieszką Jędrzejczyk w „Drugim Rzucie OKA”. Zachęcamy też Państwa do śledzenia artykułów Agnieszki z cyklu Goworit Moskwa – pod tym linkiem.
Tysiące Romów w Ukrainie żyje bez dokumentów. Jeśli Ukraina chce wejść do Unii Europejskiej, musi coś z tym zrobić. Na razie próbują prawnicy i aktywiściDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Emilii Sułek "Dowody na istnienie Roma. Reportaż z paszportyzacji na Zakarpaciu". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Amerykanie mają ogromne pieniądze, które czasami dają fantastyczne rezultaty techniczne, ale czasami dzieją się w związku z tym dziwne rzeczy. Są trochę tak jak taki nowobogacki, który kupuje to, co najdroższe, bo go na to stać – mówi o US Army ekspert od obronności dr Michał Piekarski– Jakim przymiotnikiem określiłbyś tę wojnę? – zapytałam Michała Piekarskiego, analityka obronności z Uniwersytetu Wrocławskiego (i autora OKO.press).– Zaskakująca, a wręcz absurdalna – odparł po krótkim namyśle. – Nie wiadomo, jakie cele polityczne stawia sobie administracja Trumpa i Izrael.Rozmawialiśmy jednak przede wszystkim o militarnym aspekcie tej wojny, a więc:o tym, dlaczego tuż przed wybuchem wojny Amerykanie zabrali z Bliskiego Wschodu swoje ostatnie cztery okręty przeciwminowe0 korzystnym dla USA przebiegu kampanii powietrznejo tym, czy US Army naprawdę jest najpotężniejszą i najnowocześniejszą armią światajakie znaczenie miały dla niej lekcje wyniesione z Wietnamu i Mogadiszui dlaczego od czasu do czasu decyduje się na „przedobrzone" projekty zbrojeniowe.Po wysłuchaniu tej opowieści musiałam zapytać, nawiązując do głośnego sporu politycznego o SAFE, co i w jakich proporcjach do innych zakupów zbrojeniowych powinniśmy kupować u Amerykanów. Odpowiedź mojego rozmówcy na pewno rozczaruje jedną ze stron tego sporu.Rozmawialiśmy też o odporności Ukrainy i jej armii, już cztery lata broniącej się przed pełnoskalową inwazją i o tym, dlaczego drony nie są w tej wojnie – jak i w każdej następnej – najważniejsze. I tu opinia Michała Piekarskiego może być na pierwszy rzut oka zaskakująca. Po namyśle jednak trudno nie przyznać mu racji.
Piotr Osęka, historyk: – IPN powinien mieć nazwę w liczbie mnogiej. Bo pamięć nie jest jedna, pamięci jest wieleDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Emilii Sułek i Agnieszki Kamińskiej "Róża nie kreda, zmazać się nie da. Dlaczego Zamość boi się Róży Luksemburg". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Niemieckie media pisały, że 10% dla AFD, to już jest sufit. Potem, że 15%. Potem, że 20% to już limit. Teraz poparcie dla partii sięga ponad 25% i nikt nie wie, co będzie dalej – mówi Łukasz Grajewski, autor wydanej właśnie książki o AfD„Alternatywa dla Niemiec czy zagrożenie dla świata?" – to tytułowe pytanie książki Łukasza Grajewskiego, byłego korespondenta wielu polskich mediów w Niemczech. Mój rozmówca prześledził historię tego ugrupowania, rozmawiał z wieloma politykami z kolejnych partyjnych szczytów – kolejnych, bo historia AfD to dzieje zwycięstw kolejnych, coraz bardziej radykalnych frakcji.Mało kto zapewne w Polsce wie, że AfD powstała w 2014 roku jako „partia profesorów" domagających się wyjścia ze strefy euro po kryzysie finansowym 2008 roku. Taka miała być oryginalna alternatywa dla Niemiec. Rok później wydarzył się jednak kryzys migracyjny – do niemieckich granic dotarły dziesiątki tysięcy uchodźców z ogarniętej wojną Syrii i nie tylko stamtąd.Otworzenie granicy to kardynalny błąd Angeli Merkel? „Tak naprawdę to było jak w Radiu Erewań, nie otworzyła, tylko nie zamknęła" – tłumaczy Grajewski.„Orbán wtedy mówi Austriakom, że tych ludzi jest około tysiąca, Austriacy mówią Niemcom, że to będzie maximum trzy tysiące, a tak naprawdę w pierwszą noc już do Niemiec dociera 12 tysięcy". A Merkel nie ma się z kim skonsultować, bo partyjni i koalicyjni koledzy są zajęci i nie odbierają telefonów. W końcu kapituluje – wpuszczamy, damy sobie radę.„AfD była bardzo skłócona i prawdopodobnie mogłaby się rozpaść, gdyby nie nie to, co się wydarzyło we wrześniu 2015" – mówi Łukasz Grajewski. Od tej pory temat migracji, a właściwie walki z migracją jest osią politycznej narracji AfD.Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o:związkach polityków i doradców AfD z Rosją, a nawet z rosyjskimi służbami;coraz bardziej niepokojącej retoryce partii, jeśli chodzi o granicę na Odrze i Nysie;mistrzostwie, z jakim AfD używa mediów społecznościowych;znaczącej zmianie pokoleniowej, jeśli chodzi o poparcie dla tego ugrupowania;posłuchaj naszego podcastu.
Do Die Linke zaledwie w rok zapisało się 60 tys. nowych osób. Ma teraz 123 tys. członków, dwa razy tyle, co AfD (51,5 tys.). Wstąpili głównie młodzi, średnia wieku w partii z 45 spadła do 38,6 lat. Co przyciąga młodych do niemieckiej lewicy?Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Joanny Strzałko "Rewolucja jest wspaniała, wszystko inne to bzdury. Piosenka o Heidi Reichinnek". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Dlaczego w kraju, w którym 86 proc. osób żyje „na swoim”, problem mieszkaniowy wciąż jest tak dotkliwy? Dominika Sitnicka, dziennikarka OKO.press i współprowadząca „Program Polityczny" oraz dr inż. Konrad Skotnicki, popularyztor nauki i twórca internetowy znany jako Doktor z TikToka zapraszają na pierwszy odcinek wspólnego podcastu „Dlaczego tak?". To nowy cykl OKO.press realizowany w ramach GEN.EU, czyli projektu współtworzonego przez międzynarodowe konsorcjum europejskich mediów.W „Dlaczego tak?" będziemy poruszać tematy, które mają wpływ na codzienne życie młodych ludzi. W kolejnych miesiącach porozmawiamy m.in. o przyszłość rynku pracy, wyzwaniach stojące przed systemem edukacji, problematyce równości płci, konsekwencjach zmian klimatycznych oraz zagadnieniach związane ze zdrowiem, dobrostanem psychicznym i prawami obywateli.W pierwszym odcinku przyglądamy się krajobrazowi polskiego mieszkalnictwa. Dlaczego niemal 40 proc. młodych ludzi wciąż dzieli domy z rodzicami? Czy w przeludnionych mieszkaniach, w których żyje prawie 40 proc. Polek i Polaków (przy średniej unijnej 17%), można mówić o stabilności czy komforcie?Czy rekordowe budowy - około 200 tysięcy mieszkań rocznie – przekładają się na ich większą dostępność? Dlaczego właściwie gminy pozbywają się lokali komunalnych (spadliśmy z 1,7 mln w 1994 roku do ok. 770 tys. dziś)? Wreszcie - czy politycy mają odpowiedzi na mieszkaniowe bolączki Polaków?W „Dlaczego tak?" opowiadamy o luce czynszowej, w którą wpada nawet 35% gospodarstw domowych – zbyt „bogatych” na mieszkanie komunalne i zbyt „biednych”, by bezpiecznie kupić własne. O mikroapartamentach, które stały się symbolem obniżonych oczekiwań. I o politycznych obietnicach – od kredytów 2 proc. i 0 proc. po dopłaty do czynszów – które w teorii mają pomagać, a w praktyce doprowadzają do wzrostów cen.Premierze podcastu towarzyszy wydarzenie na Discordzie: Ciasne i niewłasne. Czy czeka nas przyszłość bez wygodnych mieszkań?Wezmą w nim udział Konrad Skotnicki, Dominika Sitnicka, Maria Rożek, Mikołaj Tyczyński oraz Bartosz Kocejko-Szukalski. Serdecznie zapraszamy do dołączenia i zabrania głosu.Dołącz do spotkania 👉 https://discord.com/invite/XaHtxDER?event=1471489614307922073Sfinansowane przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora(-ów) i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Unii Europejskiej lub Komisji Europejskiej. Unia Europejska ani podmiot udzielający dofinansowania nie ponoszą za nie odpowiedzialności.#geneu_OKOpress
„Boję się, że kiedy mnie zabraknie, nikt nie będzie wiedział, że syn nie może jeść na przykład bananów, brokułów czy pora, bo potem bardzo cierpi”. Bogdan, 73 lataDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Niny Lussy "Chciałam wjechać z córką w mur. Kto zajmie się naszymi dorosłymi dziećmi?". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
„W Izraelu jest bardzo silne poczucie, że opinia o nim na zewnątrz jest niesprawiedliwa: w najlepszym przypadku to niechęć do zrozumienia izraelskiej sytuacji, a w najgorszym – antysemityzm" – w podcaście Drugi Rzut OKA rozmawiamy z Markiem Matusiakiem z Ośrodka Studiów WschodnichCzy wyobraża pan sobie zakończenie konfliktu izraelsko-palestyńskiego w przewidywalnym czasie? Takie pytanie zadałam mojemu rozmówcy, ekspertowi z OSW Markowi Matusiakowi. Było to pytanie raczej retoryczne. Nie tylko wydarzenia ostatnich dwóch lat, od ataku Hamasu 7 października po odwet Izraela w Gazie, który zdaniem wielu ekspertów i organizacji nosi znamiona ludobójstwa, nie pozwalają sobie tego wyobrazić.„Po stronie izraelskiej zanikła w ogóle gotowość rozmawiania o państwie palestyńskim. Polityk, który dzisiaj by coś takiego powiedział, właściwie się skazuje na śmierć polityczną, niezależnie od tego, jaką część spektrum politycznego reprezentuje" – mówi Matusiak. Jego zdaniem to nie tylko kwestia klasy politycznej, ale ewolucji izraelskiego społeczeństwa w stronę prawicową i nacjonalistyczną. To długofalowy proces, który nie zaczął się 7 października.Już po nagraniu tej rozmowy okazało się, że 8 lutego 2026 roku izraelski rząd przyjął rozporządzenie dotyczące okupowanego od 1967 roku Zachodniego Brzegu, które m.in.ułatwia Żydom zakup ziemi na terytoriach okupowanych,ułatwia też zakupy gruntów przez izraelskie władze,rozszerza uprawnienia organów ścigania w cieszących się różnymi stopniami autonomii strefach B i Aoraz odbiera władzom palestyńskim zarządzanie najważniejszymi obiektami kultu, jak meczet Abrahama w Hebronie.To wyraźny krok w stronę dalszej ekspansji izraelskiej na Zachodnim Brzegu.Rozmawiamy też o tym, że nie widać na horyzoncie palestyńskich przywódców, którzy mogliby być jednocześnie popularni wśród Palestyńczyków, ale też akceptowalni dla społeczności międzynarodowej.„Z jednej strony mamy rzeczywiście siły polityczne, które się Palestyńczykom nie bardzo udały. Ale z drugiej strony też warunki, w których te siły polityczne funkcjonują, są bardzo, bardzo trudne. I mamy Izrael, który absolutnie nie jest zainteresowany tym, żeby Palestyńczycy mieli jakiekolwiek silne, skonsolidowane, posiadające autorytet na arenie międzynarodowej i przywództwo" – mówi ekspert.Sytuacja jest więc bardzo trudna, ale tu wjeżdża na białym koniu prezydent Stanów Zjednoczonych ze swoim „planem pokojowym". Rozbieramy go więc w podcaście na czynniki pierwsze – i nie będzie niespodzianką, że niewiele z niego zostaje.
Meksykański kartel Sinaloa działa już w Polsce i Europie Centralnej. Ale zamiast szmuglować narkotyki, wysyłają kucharzy, którzy produkują je w laboratoriach ukrytych w wioskachDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Szymona Opryszka "Halo, dzwonię z Polski, zatrudnię kucharza. Jak narcos gotowali metę na Podlasiu". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Dlaczego nasze mózgi są mniejsze niż naszych przodków wyjaśniają antropolożka i biologDr Hanna Mańkowska-Pliszka z Zakładu Anatomii Prawidłowej i Klinicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz dr Maciej Golan z Instytutu Psychologii Akademii Pedagogiki Specjalnej opowiadają słuchaczom o prawdopodobnie najbardziej złożonej rzeczy we wszechświecie, którą jednocześnie każdy z nas posiada. Mianowicie o ludzkim mózgu.Na początek dotykamy ważnej sprawy, czyli tego, czy rozmiar się liczy. W toku ewolucji mózgi naszych przodków stawały się coraz większe. Jednak potem ten wzrost się zatrzymał, a mózgi od kilkudziesięciu tysięcy lat się zmniejszają (choć nasze zdolności umysłowe raczej się zwiększyły).Nie znamy jednoznacznej tego przyczyny. Jednak nauka ma w zanadrzu kilka solidnych hipotez. Jedną z nich jest to, że część naszych zdolności umysłowych przenieśliśmy na zewnątrz mózgów. Dowiemy się, jak przenosimy zdolności poznawcze poza nasze ciała.Moi rozmówcy wyjaśnią też, dlaczego mózgi są takie kosztowne w utrzymaniu (i jak bardzo), że „ptasi móżdżek” to mit, a orki ulegają modom i noszą różne nakrycia głowy zależnie od sezonu.Potem wracamy do spraw poważniejszych, czyli co z mózgiem czyni bezustanny stres i szum informacyjny. Oraz kiedy tak naprawdę dojrzewa ludzki mózgi i czy dzieciom powinniśmy ograniczać dostęp do smartfonów.Rozmawiamy też o tym, jak starzeją się nasze mózgi i co możemy dla nich dobrego zrobić. Czy lepsze dla nich jest rozwiązywanie krzyżówek, nauka obcych języków czy aktywność zawodowa do późnego wieku – wyjaśniają antropolożka i biolog.
Etyka się opłaca – tłumaczy dr Maciej Zając, filozof i etyk, specjalizujący się w etyce konfliktów zbrojnych i technologii wojskowych, w rozmowie z Michałem Roleckim.Czy każde państwo może sobie strzelać do łodzi pod obcą banderą, tak jak Stany Zjednoczone do wenezuelskich łodzi na wodach międzynarodowych? Nie może. Ani w czasie pokoju, ani w czasie wojny. Bo nawet konflikty zbrojne rządzą się pewnymi zasadami etycznymi, które zostały skodyfikowane przez prawo międzynarodowe.Etyka, zwłaszcza podczas wojny, jest dla frajerów?Skądże. Zasady prowadzenia konfliktów zbrojnych mają głęboki praktyczny sens – tłumaczy nam dr Maciej Zając z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Rozmowę prowadzi Michał Rolecki, stały współpracownik OKO.press, który rozbraja pseudonaukowe mity i tłumaczy naukowe osiągnięcia.Prowadzenie wojny bez zasad pozbawia morale, a morale to na wojnie niebywale cenna rzecz. Owszem, te zasady są łamane. Bywają naciągane do granic możliwości. Jednak żadnemu z krajów, które je naruszają, nijak nie wychodzi to na dobre.Dlaczego?Zapraszam do słuchania, dlaczego etyka opłaca się nawet na wojnie.
„Wenezuela pokazała, że Donald Trump właściwie może wszystko. Nie tylko w polityce wewnętrznej, ale także w polityce zagranicznej” – mówi ekspertka Magdalena Górnicka-PartykaOperacja w Wenezueli nie wydarzyła się z dnia na dzień. Poprzedziły ją miesiące nacisku. Donald Trump stopniowo podkręcał konflikt: od gróźb, przez ultimatum z konkretną datą odejścia Maduro, po działania wywiadowcze i pokaz siły z użyciem lotniskowców i wojska, aż po otwarty atak. To była eskalacja krok po kroku, testowanie granic i reakcji otoczenia.Teraz mamy do czynienia z groźbami wobec Grenlandii. „W przypadku Grenlandii widać bardzo podobny schemat. Trump najpierw rzucił hasło, że wyspa powinna stać się częścią Stanów Zjednoczonych. Teraz napięcie systematycznie rośnie” – mówi Magdalena Górnicka-Partyka, ekspertka ds. komunikacji w amerykańskiej polityce.„Trump zawsze może sięgnąć po ostateczne środki, ale najwyraźniej zakłada, że nie będzie musiał. W jego logice Europa jest zbyt słaba, zbyt zależna od USA i zbyt przestraszona wizją rozpadu NATO, by realnie się sprzeciwić” – dodaje ekspertka.Efekt? Absurdalny i niepokojący zarazem. Potężne państwo świata grozi militarnie innemu państwu NATO. Donald Trump sugeruje użycie siły, by przejąć bogate w surowce, autonomiczne terytorium Danii. Brzmi jak political fiction, ale to nie jest scenariusz serialu. To dzieje się naprawdę.Dla NATO to nie lada problem. Sojusz znalazł się w sytuacji, w której jego podstawowe mechanizmy polityczne i prawne przestają działać. Sojusz Północnoatlantycki ma odstraszać wrogów zewnętrznych. Nigdy nie zakładano, że zagrożenie może przyjść z samego centrum NATO – ze strony Stanów Zjednoczonych.Duńskie władze chcą, by administracja Donalda Trumpa zaprzestała publicznych gróźb dotyczących przejęcia Grenlandii „po dobroci lub w trudniejszy sposób”. W Kopenhadze narasta przekonanie, że wypowiedzi amerykańskiego prezydenta destabilizują relacje sojusznicze i podważają dotychczasowe ustalenia dotyczące statusu wyspy.Więcej o tym, co może się wydarzyć, dlaczego Trumpowi zależy na Grenlandii, wysłuchają Państwo w kolejnym odcinku „Drugiego Rzutu OKA”.Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do kontaktu!natalia.sawka[at]oko.pressIG: nataliasawka_
Ginekolog: – Mogę publicznie powiedzieć, nawet na Stadionie Narodowym, że moi koledzy oszukują pacjentki dla pieniędzyDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Pamuły "Zrobię pani pochwę jak u nieródki. Śledztwo o biznesie intymnym, cz.3". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Narysował na kartce trójkąt. Powiedział, że będzie operował metodą Trim. Skinęłam głową. Pomyślałam: ty się znasz, ja nie. Dziś wiem, że powinnam wyjść. Na początku zabiegu nucił, potem warczał: dostrzyknąć. Cięcie. Przypalanie. Ból jak przykładanie rozżarzonego żelaza do łechtaczkiDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Pamuły "Cisza po cięciu. Tajemnice powikłań w ginekologii estetycznej. Śledztwo o biznesie intymnym, cz.2". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Otwieram klaser z ofertą, ceny od 1,5 do 7 tys. zł. Czytam: modelowanie warg sromowych, usunięcie nadmiaru tkanki pokrywającej łechtaczkę, rekonstrukcja błony dziewiczej, laserowe odmładzanie sromu, powiększanie punktu G kwasem hialuronowymDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Pamuły "Obetniemy pani tu, naciągniemy tam. Śledztwo o biznesie intymnym, cz.1". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
„Każda sytuacja, w której ktoś sprawia nam przykrość lub ból, także psychiczny, albo nie jesteśmy traktowani z szacunkiem, powinna skłonić nas do zastanowienia się, czy nie mamy do czynienia z przemocą” – mówi kryminolożka dr hab. Dagmara Woźniakowska, komentując reakcje na film.Wojciech Smarzowski w „Domu Dobrym” obnaża przemoc psychiczną i fizyczną rozgrywającą się za drzwiami polskich domów, w rodzinach, które nie wzbudzają żadnych podejrzeń. Film przyciągnął do kin tłumy i, co istotne, wywołał efekt daleko wykraczający poza salę kinową. Film zrobił coś, czego nie potrafili zrobić ani politycy, ani organizowane przez nich konferencje. Uruchomił telefony.W ciągu miesiąca od premiery obejrzało go przeszło dwa miliony ludzi. Film wywołał debatę, której brakowało od dekad i spowodował reakcję samych poszkodowanych oraz ich bliskich. W październiku na telefon alarmowy Feminoteki (888 88 33 88) zadzwoniło blisko 140 osób, a po premierze „Domu Dobrego” w listopadzie – już ponad 300.Dzwoniły kobiety w wieku od 17 do 80 lat. Najczęściej zgłaszały przemoc psychiczną, w tym manipulację, presję, kontrolę i zastraszanie, ale także przemoc seksualną. Opowiadała o tym Joanna Gzyra-Iskandar, rzeczniczka ds. przeciwdziałania przemocy z fundacji Feminoteki.Feminoteka prowadzi jedyny w Polsce punkt pomocy dla osób, które doświadczyły gwałtu. Konwencja Stambulska, którą Polska ratyfikowała dziesięć lat temu, zobowiązywała rząd do stworzenia całej sieci takich ośrodków wsparcia. A jest tylko jeden taki ośrodekGzyra-Iskandar podkreśla, że „Dom Dobry” powinni obowiązkowo obejrzeć i premier Donald Tusk, i szef MSWiA Marcin Kierwiński z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem. A potem wyciągnąć z niego wnioski i w końcu zacząć działać.„W przemocy domowej, ale też w mobbingu, bullyingu czy stalkingu, bardzo często działa ten sam mechanizm: sprawca, który czuje się bezkarny, stopniowo eskaluje swoje zachowania. Im wcześniej pojawi się reakcja i próba zatrzymania tej spirali, tym większa jest szansa, że ta historia skończy się szybciej i z mniejszymi konsekwencjami” – rozmawiamy z dr hab. Dagmarą Woźniakowską, prof. ucz., z Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej Uniwersytetu Warszawskiego w podcaście „Drugi Rzut OKA”.Nasza rozmówczyni podkreśla, że przemoc często zaczyna się niepozornie i długo nie jest łatwa w rozpoznaniu.Bo przemoc to nie tylko bicie – czasem zaczyna się od niewinnego żartu („grubo wyglądasz w tej sukience”) czy umniejszania („jesteś za głupia, by to zrozumieć”). Zaczyna się od kontroli: zaglądania w prywatne wiadomości, karania ciszą, izolowania od przyjaciół i rodziny, a czasem też odcinania od pieniędzy i może przybierać formę przemocy ekonomicznej.Woźniakowska: „Każda sytuacja, w której ktoś sprawia nam przykrość lub ból, także psychiczny, i w której czujemy, że tracimy kontrolę albo nie jesteśmy traktowani z szacunkiem, powinna skłonić nas do zastanowienia się, czy nie mamy do czynienia z przemocą”.W nowym odcinku „Drugiego Rzutu Oka” rozmawiamy z prof. Dagmarą Woźniakowską, która opowiada m.in.czym jest przemoc psychiczna i ekonomiczna i dlaczego wiele osób przez lata jej nie rozpoznaje,czym jest „miesiąc miodowy” w relacji, gdzie występuje przemoc i dlaczego tak skutecznie zatrzymuje osoby w związku,dlaczego tak trudno odejść,jaka jest rola otoczenia i co można zrobić, kiedy słyszymy krzyki za ścianą,co robi państwo i czy wspiera organizacje pomocowe, które pomagają osobom doświadczającym przemocy.Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do kontaktu ze mną.natalia.sawka@oko.pressIG: nataliasawka_
Zosia, 15 lat: Jak nie znasz trendów, to jakbyś żył pod kamieniemDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Mizery-Nowickiej "„Albo jesteś sigma, albo ni”. Dzieci, trendy i ekrany". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
























Super podcast, czekam na więcej