DiscoverTratatata. Szymon Barabach
Tratatata. Szymon Barabach
Claim Ownership

Tratatata. Szymon Barabach

Author: Szymon Barabach

Subscribed: 1Played: 2
Share

Description

Nazywam się Szymon Barabach.
I pisuję teksty dla dzieci.
Jestem autorem książek "Rymosmaki czyli co się gdzie je na świecie" (Wyd. Dwie siostry) i "Leksykon strachów domowych" (wyd. Zielona Sowa).
Posłuchaj bajeczek, bajdurzeń, bajek, historyjek i opowiastek, które dla Ciebie mam.

Zapraszam Cię na moją stronę https://www.tratatata.pl

Ważna informacja! Logo podcastu ("facet z trąbą") zaprojektował mój ukochany syn Jeremi. Teraz to wielki chłopak, ale gdy malował logo, miał 7 lub 8 lat.
39 Episodes
Reverse
Pierogi

Pierogi

2026-01-3103:06

Pierogi nie znoszą śmietany!To fakt szerzej nieznany,więc panowie i panietaplają pierogi w śmietanie.W domu i w pierogarni,w Łodzi, Bytomiu, Jastarni,gdy talerz pierogów ktoś łapie,śmietaną zaraz je chlapie!Tłum pierogowych smakoszywidząc pierogi, z rozkoszyśmieje się patrząc na nie,gdy te leżą całe w śmietanie.Lecz nikt nie zmusi się, żebypoznać pierogów potrzeby,spytać, co myślą pierogi,czy mają jakieś wymogi,co w ich wnętrzu się dzieje,gdy ktoś je śmietaną poleje.Czy czują gniew albo smutek,I jaki jest tego skutek.Może gdyby pierogi,Miały choć po dwie nogi,Toby zwiewały z talerza,W śmietanie by żaden nie leżał!Więc gdy Ci żarłoku drogi,Znowu podadzą pierogi,To je zapytaj o zdanie,Czy chcą leżeć w śmietanie.
Goryl, pchła, kapibara,Krowa, papuga ara,Kangur, węgorz czy sowa -Każde zwierzę się chowa,I przynajmniej raz w życiu,Spędza czas jakiś w ukryciu.Dlatego - uwaga! Zwierzęta!Niech każde z was zapamięta,Kilka dość prostych rad,Gdzie schować pyszczek lub zad.Kiedy jesteś dziobakiem,Możesz się schować za krzakiem.Zniknie tam kształt twój dziobaczy,I nikt Cię już nie zobaczy.Groźne, zębate piranieNiech skryją się w fortepianieMając przy tym nadziejęŻe ktoś im wody nalejeGdy jesteś niewielką kuną,Możesz w otworek się wsunąć.A będąc kolczastym jeżem,Wygodnie w jeżynach poleżeć.Straszne, ryczące lwy,Co mają jak brzytwy kły,Powinny się schować w chaszczeI z chaszczy wystawiać paszczeNa koniec śmieszne ryjówki.Im nie trzeba kryjówki.Stwierdziła już dawno nauka,Że nikt ryjówek nie szuka.Jest jeszcze kwestia słoni.Te bardzo trudno zasłonić.Kiedyś próbował ktoś słoniePoupychać w kartonie,Lecz kilka w kartonie słoni.Widać wciąż tak jak na dłoni.To koniec poradnika,Nie ma co dłużej pleść,Bo muszę już sam znikać.Idę się schować! Cześć!
Jamnik

Jamnik

2026-01-0303:42

Nieczęsto się o tym wspomina,Więc pewnie tego nie wiecie,Że mieszkał w pobliżu SzczecinaNajdłuższy jamnik na świecie.Kiedy na spacer wychodził,Mniej więcej już po godzinieNos jamnika był w Łodzi,A tylne łapy w Olsztynie.Gdy kiedyś, ot tak, dla zabawyPrzed pewnym pudlem się schował,To sięgał od centrum WarszawyAż po przedmieścia Rzeszowa.We wrześniu czy październikuCzterech ważnych uczonychZjawiło się u jamnika,By zmierzyć go z każdej strony.Pierwszy skończył pomiary,I przyjrzał się badań wynikom:Ten jamnik, to nie do wiary,Jest równy stu zwykłym jamnikom!Panowie! – powiedział drugi -Sprawa jest oczywista!Ten jamnik jest raczej tak długi,Jak innych jamników trzysta.Trzeci się zatrząsnął ze złości:Ja jestem gotowy przysiąc,W kwestii jamniczej długości,Że to jest jamników tysiąc!A na to podniósł się czwarty,Przepraszam, ale się wtrącę:Tysiąc? To chyba żarty!Raczej jak dwa tysiące!I tak do siebie dzień cały,Wrzeszczeli: Nie! Absolutnie!I długie godziny trwały,Te naukowe kłótnie.A jamnik dłużej nie czekał,Bo miał na spacer ochotę.W Kielcach wesoło zaszczekał,W Suwałkach pobiegł za kotem.W Przemyślu kichnął i ziewnąłPizzę zjadł gdzieś za Piłą,Lecz pod Szczecinem na pewno,Długo jamnika nie było.
Nikt się już głośno nie odzywaWięc odpoczywasz...Co było smutne, w dal odpływaWięc odpoczywasz...Łagodna cisza Cię nakrywaWięc odpoczywasz...
Dżdżownica

Dżdżownica

2025-04-0603:07

Wśród wielu zwierząt zachwyca, Mnie nieustannie dżdżownica.Dżdżownica, bądźmy szczerzy,Do pięknych nie należy.Nie znam dżdżownicy, która,Ma kolorowe pióra,Puchate miękkie łapki,Albo futerko w ciapki.W sumie to chyba żadnaDżdżownica nie jest ładna.Wygląda byle jak.Nawet nosa jej brak.Ale nie patrzy na siebie,Tylko pełznie i grzebie,I z jakiegoś powodu,Ciągle sunie do przodu.Omija korzenie, badyle,Nie staje nawet na chwilę:Jeszcze kawałek, ciut, ciut,Byle w przód, ciągle w przód.Kiedy dżdżownica się zmęczy,To nie marudzi, nie jęczy.Weźmie łyk oranżady,Wykona cztery przysiady,Kebab ze szczawiem doje,I dalej robi swoje.To wielka jest tajemnica,Dlaczego każda dżdżownica,Grzebie wciąż wszerz i wzdłuż.Dżdżownice tak mają, i już!  Niech w parku, czy na ulicy,Najdzie Cię czasem ochota,By krzyknąć w stronę dżdżownicy:Dżdżownico! Dobra robota!
Hobby

Hobby

2025-03-1603:07

Hobby  Hobby mojej ciocito uprawianie paproci. Ilekroć odwiedzę ciocię,widzę paproci krocie. W doniczkach, dzbankach i puszkach,na parapetach, na łóżkach, na krzesłach, szafie, na stole, na górze, pośrodku, na dole,wszędzie stoją paprocie. Więc grzecznie pytam ciocię:Ciociu! Po co to ci? A ciocia w paprociach psoci!Najpierw udaje mopsa:bryka, siupa i hopsa.Robi salto z obrotem,fiflaka, przysiad, a potem zgina się i wygina, i na paprocie się wspina,jak na najwyższe drzewa. Siada na liściu i śpiewa.I myślę, patrząc na ciocię,która uprawia paprocie, że człowiek szczęśliwy się robbi, kiedy ma jakieś hobby.
Mniam!

Mniam!

2023-10-0803:27

Ja po prostu tak już mam,Że co chwilę krzyczę „Mniam!”Obserwuję wzrokiem dzikim,Gdzie się kryją smakołyki.A gdy dojrzę do jedzenia,Coś to się w żarłoka zmieniam,I na talerz szybko kładę:Trzy śniadanka i obiadek,Paróweczek stosik wielki,Żółte śliwki mirabelki,Ramen, tofu, bułkę z miodem,Kebab i ziemniaczki młode,Owocową galaretkę,Sos grzybowy i bagietkę,Torcik, w którym są migdały,Naleśniki z serem białym.Jak mi pyszność wpadnie w oko,To uśmiecham się szeroko,I na talerz ją nakładam.Choć nakładam, to nie zjadam.Bo ja jestem tym żarłokiem,Co pożera wszystko wzrokiem.Gdy jedzenie tylko widzę,Apetytu się nie wstydzę,Chociaż nie wiem, gdzie to zmieszczę.Myślę sobie: jeszcze, jeszcze,I wypełniam mój talerzyk.A jedzenie leży, leży...Potem, zamiast w paszczy znikać,Zwykle trafia śmietnika. Jednak dzisiaj wezmę w łapki,Ćwierć jabłuszka, pół kanapki,Wszystko to co do okruszka,Wpadnie do mojego brzuszka!Koleżanko i kolego,Życzę wszystkim Wam smacznego!Wy się tez jedzeniem cieszcie,Lecz za dużo go nie bierzcie!
Komórka Jurka

Komórka Jurka

2023-09-3003:09

Jurka wessała komórka!To nie żadna plotka czy bzdurka.Naprawdę, jak bum cyk cyk,Jurek w komórce znikł.Nie myślał, że coś się stanieI palcem tłukł po ekranie,Lecz nawet nie zdążył „auaaaa”Krzyknąć. I go wessała.Wessała komórka, a przecieżJest tyle rzeczy na świecie,Które w tym samym czasieZ radością porobić da się!Mógł sobie pleść stworki ze sznurka,Na trąbie grać na podwórkach,Wziąć udział w harcerskich zbiórkach,Zrobić sałatkę z ogórka,Patrzyć jak deszczyk ciurka,Albo udawać kangurka.Lecz Jurek komórkę miał w ręceI stukał w nią, i nic więcejNie robił przez dni pięć, czy sześć,Więc go wessało. I cześć!Tak skończył samotnie w komórce,Jak bałwan zimą na górceLub myszka, co siedzi w dziurce,Bo dopaść ją jakiś gbur chce.Więc czyś jest Jurek, czy Jerzy,Z komórką uważać należy!I zanim ją chwycisz, to weź sięZastanów. Albo Cię wessie!
Po co nam sny?

Po co nam sny?

2023-09-2404:25

Jeśli chcesz być motylem,I fruwać po ciepłej łące,Albo na krótką chwilę,Stać się wielkim zającem,Jeśli marzysz, by poznać,Konia, co gra na puzonie,A potem sprawdzić, czy można,Dobiec na świata koniec,Gdy chcesz małym paluszkiem,Podłubać w słodkich obłoczkach,To głowę wciśnij w poduszkę,I zamknij szybciutko oczka.Słonko na niebie zgaśnie,I w długą wędrówkę się uda,A Ty w łóżeczku swym zaśniesz.I wtedy zaczną się cuda!To, co jest zwykłe rozpłynie,Się, poleci, daleko hen.To, co jest smutne, gdzieś zginie.I zjawi się piękny sen.Tysiąc kolorów się wkradnie,W miejsca, gdzie ich nie było.I zrobi się bardzo ładnie,I zrobi się baaaardzo miło.Nie będzie za szybkich kroków,Za głośno nikt nic nie powie,I cudny, mięciutki spokój,Czuć będzie każdy człowiek.Balony pełne radości,Uniosą się tam i tu,Nikt się nie będzie złościć,I wszystko będzie ze snu.Pewnie pomyślisz: Po co,Wszystko to we śnie się zdarzy?A sny zjawiają się nocą,By sennie sobie pomarzyć!A teraz wystarczy już chyba,Tych rymów i różnych słów.Czas powoli odpływać…Dobranoc! Cudownych snów!
Literki

Literki

2023-06-2503:51

LiterkiKilka różnych literekUłożyło się w szereg.Wymyśliły, że razemBędą jednym wyrazem.Lecz każda, bez wyjątku,Chce stanąć na początku.Z zrzędzi, że jest przecieżOstatnie w alfabecie,Więc jemu, bądźmy szczerzy,Coś w końcu się należy.P nie widzi powodu,By Z stawało z przodu,Według Ł będzie ładnie,Gdy ono na przód wpadnie.B wystawia swój brzuszek:Ja pierwsze stanąć muszę!Lecz atakuje już A:Nie! Pierwsze jestem ja!C cichuteńko czyha,I już przed A się wpycha,J jęczy, a S syczy,K kręci się i krzyczy,O otworzyło oczyI do przodu się toczy,T tuż, tuż tupta co tchu,Wciska i wierci się W.I tylko chudziutkie IStanęło i śpi, i śpi.I tak każda literaBez przerwy się upiera,Głośno wygłasza zdanie,Że ona z przodu stanie.Lecz litery są w błędzie,Wyrazu z tego nie będzie!Każda z liter na czeleSama znaczy niewiele.Gdy pierwsza bez innych tkwiJest tylko W, Ł lub I.Kiedy do przodu się pcha,Jest S, J, A albo K!Gdy stanąć samotnie chce,Jest zwykłym O albo C.A razem? Hop! Gotowe!Stają się jednym słowem!
Wierszyk na Dzień babciKażdy to wie, drab i szkrab Ci,Powie, że dziś jest Dzień babci!Więc jak uszczęśliwić babcię,Garść pomysłów teraz łapcie!Latem babcię deszczem chlapcie,I motylków kilka zwabcie.Zimą dajcie ciepłe kapcie,Z babcią na śnieg się pogapcie.W złotą jesień liście zgrabcie,Wiosną podglądajcie żabcie.Wieczorami sobie chrapcie,Jak jest problem, głośno sapcie.I za rękę biorąc babcię,Czasem razem gdzieś poczłapcie,Bo najmilsze jest dla babci,Z Wami każde koci-łapci.Pamiętajcie, drogie gapcie,Że cudownie jest mieć babcię!
Wyliczanki

Wyliczanki

2022-12-0703:12

Fifa-rafa,Ecie-pecie,Gra żyrafa,Na klarnecie.Skaczą skoczki, straszą strachy,Gra na tym klarnecie w szachy,Dziś zaprosi Cię do gry,Na klarnecie zagraj Ty!Urabura! Tratatata!Słoń na odkurzaczu lata.W lewo lata, w prawo lata,Dziś odkurzy kawał świata.Lata słoń po wielkim niebie,Raz, dwa, trzy, odkurzy Ciebie!Chodzi sobie żaba w lesie.Wielkie wiadro w łapie niesie.Wiedzieć chcesz co żaba ta,W swoim wielkim wiadrze ma?To ciekawską minę zrób,I do wiadra właź hop – siup!Wuj Kleofas-Anastazy,Namalował trzy obrazy.Na obrazie pierwszym tańczy,Sto niebieskich pomarańczy,Na obrazie drugim skacze,Kura, co po chińsku gdacze.A przy trzecim wuj coś grzebie,Namaluje dzisiaj Ciebie!Pan Antoni ma na dłoni,Stado wybuchowych słoni!Pan Antoni trzyma w nosie,Wielkie latające łosie!Pan Antoni ma w kieszeni,Śpiewający chór jeleni!Ma wełniany beret też,Kto jest pod nim, czy już wiesz?
Krowęgorz

Krowęgorz

2022-11-1303:13

KrowęgorzWskoczyła krowa do morza,I udaje węgorza.Dziwią się inne krowy:Co jej strzeliło do głowy,Że zamiast hasać wśród pól,Robi w wodzie „bul, bul”?Po łąkach mogłaby brykać,A ona w falach znika.Pod chmurką mogłaby siedzieć,A gania flądry i śledzie,Leżeć na trawie wygodnie,A ona szoruje po dnie.Lecz krowa świetnie się czuje,W głębiny sobie nurkuje,I głośno, jak tylko może,Bulgocze: jestem węgorzem! Jestem węgorzem! Jestem węgorzem!Zdradzę Wam, moi mili,Że właśnie w tej samej chwili,W innym zakątku świata,Pingwin udawał wombata,Żółw skakał wesoło w górę,I wrzeszczał: jestem kangurem,Zaś węgorz, daje Wam słowo,Chwalił się, że jest krową!Bo ponoć są takie kraje,Gdzie każdy kogoś udaje,I to nikogo nie dziwi.I wszyscy są bardzo szczęśliwi.
Mucha w uchu

Mucha w uchu

2022-08-3102:29

Mucha w uchuWpadła mucha do ucha.Wpadła, usiadła i słucha.Lecz oprócz najcichszej ciszy,Nic mucha w uchu nie słyszy.Żadnych, żadniutkich dźwięków:Bzyczeń, szelestów, jęków,Ćwierkań, szmerów, stukotów,Pisków, świstów i grzmotów,Brzęczeń, trąbienia, zgrzytów,Huków, szczebiotów, skowytów,Treli, brzdąkania czy nut,Żadnych, nawet ciut, ciut.Nikt ani nic do ucha,Nie krzyczy, nie śpiewa, nie chucha.Przez wiele bezdźwięcznych dni,Cicho, cichutko, ciiiiiiii…Tydzień, miesiąc, rok minął,Aż słuch po musze zaginął,A mucha wciąż siedzi bez ruchu,I ucha nadstawia w uchu.
Głodny dziadek

Głodny dziadek

2022-08-1702:27

Głodny dziadekPod Wrocławiem rzecz się stała,Absolutnie niebywała!Wczoraj strasznie głodny dziadek,Pożarł babcię na obiadek,Popił ją kompotem z gruszek,I go teraz boli brzuszek.Właśnie te z kompotu gruszki,Łaskotały babcię w nóżki,A dokładnie w pięć paluszków,Więc kopała babcia w brzuszku.Kiedy babcia go kopała,Dziadek wrzeszczał: Ała! Ała!Bo gdy ktoś Cię w brzuszek kopnie,Może boleć to okropnie.Dzisiaj najedzony dziadek,Ma dla wszystkich taką radę:Gdy już babcię zjesz, to potem,Nie popijaj jej kompotem!
Bałwany

Bałwany

2021-12-1804:12

BałwanyTrzy bałwany pokłóciły się nad ranem,Który z nich największym jest bałwanem.Mnie – rzekł głośno pierwszy bałwan do kolegów -Ulepiono z najczystszego śniegu,Więc mój wygląd jest po prosty doskonały,Z naszej trójki tylko ja tu jestem biały!Cały biały? – pyta drugi – To w ogóle,Jest nieważne! Mnie zlepiono z czterech kulek!Nie dosięgasz bracie nawet mi do głowy,Jesteś tylko zwykły bałwany trzykulkowy!A mnie za to - mówi głośno bałwan trzeci -Ulepiło bardzo dużo grzecznych dzieci.A że w górze się unosi Twoja głowa?Popatrz na nią! Jest zupełnie kwadratowa!Na to krzyczy pierwszy bałwan: - Ech, mój miły!I co z tego, że cię dzieci ulepiły.Były grzeczne? To zaleta niby jaka,Kiedy nos masz nie z marchewki, a z buraka!?Tak bałwany przechwalały się na zmianę,Który z nich największym jest bałwanem.I krzyczałyby bez końca tak do siebie,Gdyby słonko nie zjawiło się na niebie,Grzejąc mocno unosiło się ku górze,I zmieniło trzy bałwany w trzy kałuże.Bo gdy tylko ciepłe słonko mocno świeci,Nawet wielki bałwan zawsze się rozleci.
Wierszyk o niczym

Wierszyk o niczym

2021-12-1103:39

Wierszyk o niczymDziś Was, Kochani, zaskoczę,I będę szczery, najszczerszy:Doprawdy, nie wiem o czym,Ułożyć dla Was wierszyk.I choć tematów, jak słyszę,Jest tyle, że nikt nie zliczy,Ja dzisiaj chyba napiszę,Wierszyk po prostu… o niczym.A jak się tak zastanowię,To przecież świetny jest temat,By zacząć układać w głowie,Wierszyk, którego nie ma.Moment, z tego wynika,Tak mi się wydawało,Że miało nie być wierszyka,A jest go już całkiem niemało.Lecz sami dobrze to wiecie,Że choć brzmią tu rymy, aż miło,Wierszyk o niczym jest przecież,Więc jakby go w sumie nie było.Zaraz, co ja wyprawiam?Miało nie być wierszyka,A słowo znowu się zjawia,I wierszyk ciągle nie znika!O teraz kolejne słowa!Pchają się tutaj radośnie,Nowa linijka gotowa,I wierszyk rośnie i rośnie!O proszę! I znowu zdanie!A w nim literek bez liku.Zaraz coś złego się stanie!Kończ się już wreszcie, wierszyku!Złość mnie zaczyna brać dzika,I opadają mi ręce,Wierszyk o niczym miał znikać,A jest go więcej i więcej!Stop! Słowa kończcie już brykać!Znad klawiatury dłonie,Zabieram. Koniec wierszyka!Koniec wierszyka!! Koniec!!!Ech, ile się biedny człowiek,Namęczy, nawścieka, naćwiczy,Żeby nie mając nic w głowie,Tak opowiadać o niczym…
Dlaczego Mikołaj ma brodę?Rodzice, malutkie dzieci,Ciotki już całkiem niemłode,Pytają na całym świecie:Dlaczego Mikołaj ma brodę?A gdy się tak zastanowię,Mogę nawet Wam przysiąc,Że tych powodów mam w głowie,Mnóstwo, może i z tysiąc!Pierwszy powód jest taki,Że późną nocą, gdy świętyMikołaj odwiedza dzieciaki,W brodzie chowa prezenty.Gdy wszystkim zimno doskwiera,On nie marznie na chłodzieI swetra nie musi sweter ubierać -Chowa się w ciepłej brodzie!A jak do okna się wspina,Bo ktoś mieszka w domu, na górze,Zamiast używać drabiny,Po brodzie mknie jak po sznurze.Gdy rozda już wszystkie prezenty,Teraz Was pewnie zaskoczę,Tańczy i uśmiechnięty,Plecie na brodzie warkocze.Potem je bierze do ręki,Rozciąga jak tylko da się,Śpiewa bluesowe piosenki,I gra niczym na kontrabasie.Lecz najważniejszy z powodów,Przynajmniej tak mi się zdaje,To taki, że nosi brodę,Bo przecież jest Mikołajem.To koniec tej opowiastki.Gwiazdek błyszczy już zgraja.Więc zerkam w niebo, na gwiazdki,I czekam na Mikołaja…
Jerzy Marudny

Jerzy Marudny

2021-11-2703:37

Jerzy MarudnyZa oknem poranek był cudny,Gdy zbudził się Jerzy Marudny.Nazwisko Marudny w spadku,Dostał po tacie i dziadku,A oni, choć nikt w to nie wierzy,Też mieli na imię Jerzy.I Jerzy, jak tylko się zbudził,Od razu okropnie marudził.I nawet się nie wyczłapał,Z pościeli, a już tak sapał:Uff, mówiąc najbardziej szczerze,Nie wiem, dlaczego tu leżę.Lecz jaką poczuję zmianę,Jeżeli już z łóżka wstanę?Załóżmy, że nawet od biedy,Ubiorę się. No to co wtedy?Założę skarpety i spodnie,I mi nie będzie wygodnie,A już fatalnie w ogóle,Gdy jeszcze narzucę koszulę.Teraz za oknem jest ładnie,Ale na pewno deszcz spadnie,Więc po co się przebrać i jeszcze,Głowę zaprzątać deszczem.Deszcz, niewygodne ubranie,Co potem gorszego się stanie?Pośliznę się na podłodze,Nabiję guza na nodze,Grzywkę przygniotę drzwiami,Wywrócę regał z książkami,Wyleję gorącą zupę,Na nosie zawiążę supeł,Lampa mi zleci na głowę,I wielkie nieszczęście gotowe!I tak marudził bez końca.Za oknem już zaszło słońce,I z łóżka nie wstając Jerzy.Zasnął. I ciągle leży.
Jesienna pszczoła

Jesienna pszczoła

2021-11-2003:49

Jesienna pszczołaZuzanna, pasiasta pszczoła,Jesienią jest w złym humorze,Bo więdną kwiatki, nie pachną zioła,I coraz chłodniej na dworze.Spotkała na łące Eryka,Pasikonika, który,Bez przerwy fikołki fika i bryka,I podskakuje do góry.I pyta: Drogi Eryku,Czy mi powiedzieć możesz,Czy możesz zdradzić, w czego wyniku,Jesteś wciąż w świetnym humorze?Eryk uśmiechnął się tylko na to,Do pszczoły Zuzanny woła:Jesień czy wiosna, zima czy lato,Rozejrzyj się dookoła!Sowa na sośnie! Tam kasztan rośnie,Wiewiórki gonią po drzewach,Kaczka nad rzeką kwacze radośnie,A czasem kos jeszcze śpiewa.Teraz jest jesień, więc, oczywiście,Tak już po prostu się dzieje,Że z drzew na trawnik zlatują liście,Gdy wiatr trochę mocniej zawieje.I takich liści leżą tysiące,To denerwować może,Lecz popatrz, pszczoło, jak błyszczą w słońcu,I są w niezwykłym kolorze.A nawet potem, gdy przyjdzie zima,I lód na jeziorach nie pęknie,Bo mróz na dworze wciąż będzie trzymał,To zrobi się jeszcze piękniej.Wszędzie dokoła cudownie biało,Gdy śnieg z góry, z chmury nam spadnie,A nawet gdyby nie napadało…To przecież też bardzo ładnie.Zuzanna słucha pasikonika,Myśląc: „No, niezła szkoła…”.I w jednej chwili zły humor znika,A pszczoła się staje wesoła!I życia nagle dostrzega blaski,Słoneczko mocno ją grzeje,I mówi sobie: mam śliczne paski!I śmieje się, śmieje i śmieje…
loading
Comments