DiscoverStan Wyjątkowy
Stan Wyjątkowy
Claim Ownership

Stan Wyjątkowy

Author: Onet

Subscribed: 2,918Played: 64,929
Share

Description

"Stan Wyjątkowy" to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutować będą o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i Newsweeka zapewnią słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulisów polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.
409 Episodes
Reverse
Tak widowiskowej klęski prezydent Karol Nawrocki jeszcze dotąd nie zaliczył. A poszło o rządową ustawę o paliwach, przygotowaną po to, by doprowadzić do obniżki rekordowych cen na stacjach. Za pierwszym razem prezydent zablokował ustawę — odmówił podpisu i odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. Tusk poczuł krew. Doprowadził do przyjęcia projektu po raz drugi, żeby publicznie atakować Nawrockiego. Premier zorganizować całą kampanię w mediach społecznościowych, by obwiniać prezydenta za zbyt wysokie ceny — właśnie dlatego, że nie chce podpisać ustawy. Jednym słowem — Tusk zrobił z cen paliw pojedynek między rządem a prezydentem. Doskonale wiedział, że to nośny temat, który dotyczy każdego. Nawrocki znalazł się w trudnej sytuacji — weto lub kolejny wniosek do TK mogły doprowadzić do wściekłości wyborców i dalszego obniżenia jego notowań. W tej sytuacji Nawrocki uległ i złożył podpis. Obudował to ostrym atakiem na rząd, ale słowa to tylko zasłona dymna — prezydent poległ w starciu z premierem. Opowiadamy o kulisach wolty prezydenta, który w pośpiechu podjął decyzję, że z czołowego zderzenia z Tuskiem cały nie wyjdzie. Ale obóz władzy w tym tygodniu też poniósł dotkliwą klęskę. Sąd, na razie nieprawomocnie, dał byłemu włodarzowi Funduszu Sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu list żelazny — gwarancję, że jeśli wróci do Polski, to będzie wolny w czasie swojego procesu. Romanowski to ziobrysta, o którym zapomniał sam Ziobro. Musi się ukrywać na peryferiach Europy — być może w ruskim Naddniestrzu — bo pan Zbyszek i jego połowica nie załatwili mu azylu w USA, zajmując się wyłącznie swoją ucieczką. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek wściekł się za to „żelazo" na prokuraturę, która mu — teoretycznie — podlega. Wściekł się też na sędziego, którego uznaje za „neona". Konrad Mielcarek to sędzia sympatyzujący z ziobrystami, który w mediach społecznościowych wspierał wcześniej krytyków ścigania Romanowskiego — a zatem prokuratura powinna wnosić o jego wyłączenie się ze sprawy. Swoją drogą Żurek bardzo się stara — chce zasłużyć na to, aby w przyszłym roku zostać sędzią TK. Powrót ściganego Romanowskiego do Polski to będzie klęska prokuratury. Ale w PiS też się nie cieszą na wizję powrotu Romanowskiego. Woleliby, aby nie wychodził z ukrycia. A on — wedle orzeczenia — ma nawet prawo pojawić się w Sejmie. W „Stanie Wyjątkowym" ujawniamy także, jak wyglądało trzymane przez pół roku w ścisłej tajemnicy spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, załatwione przez ludzi PiS w ramach akcji uwodzenia Władysława. Trump wygarnął ministrowi, że albo polski rząd weźmie się za negocjowanie stałej bazy wojsk USA w Polsce, albo Fort Trump nie powstanie. Inna rzecz, że spotkanie to odbyło się w innej epoce — przed wetem Nawrockiego do SAFE, które ostatecznie poróżniło WKK i prawicę. W części rozrywkowej inwazja klaunów na Telewizję Republika, Lech Wałęsa w swojej najlepszej retorycznej formie, a także „dzidziuś radykał".
To nie są przypadkowe słowa. - Jest szachownica, umawiamy się na grę w szachy. A z drugiej strony przychodzi facet z bejsbolem i mówi: „ty grasz w szachy, ale ja jestem na ustawce". Z chuliganami nie będziemy grać w szachy. Grzeczny już byłem - rzucił Donald Tusk na spotkaniu z wyborcami przed wyborami prezydenckimi w Krakowie. Żeby każdy w politycznym światku to zauważył, umieścił nagranie z tym cytatem na swych profilach w mediach społecznościowych. To jasne wyzwanie, które premier rzuca prezydentowi, namiętnemu koneserowi ustawek. Między słowami Tusk nawiązał przy tym do swojej przeszłości kibola Lechii Gdańsk. - W młodości też nabyłem różnych umiejętności, które mogą się też przydać w tej nowej formie politycznej walki czy konfrontacji. Ja na pewno się nie przestraszę - stwierdził. To jasny przekaz: premier jest gotowy na zaostrzenie kursu i wojnę totalną z prezydentem. Otoczenie Nawrockiego podejrzewało, że początkiem wymiany ciosów będzie najazd policji na Trybunał Konstytucyjny i pogonienie na cztery wiatry nominatów PiS. Nic takiego się nie stało, ale Tusk jasno daje do zrozumienia, że właśnie takie ma zamiary - chce posprzątać TK rękami Waldemara Żurka. Poligonem było odbicie z rąk ludzi Ziobry państwowej uczelni - Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. W następnym kroku służby zatrzymały propagandystów PiS Annę Plakwicz i Piotra Matczuka, którym prokuratura przedstawiła zarzut przepalania publicznych pieniędzy na działalność partyjną za rządów PiS. Tak się składa, że Plakwicz to w tej chwili dyrektorka w Kancelarii Prezydenta, zaś Matczuk jest pracownikiem Telewizji Republika - a zatem bardziej dotkliwie i wyraziście Żurek z Tuskiem nie mogli uderzyć. Jak dowiadują się twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy", w kolejnym kroku Żurek doprowadzi do rewolucji w Prokuraturze Generalnej, by pozbyć się ludzi Ziobry z kluczowych stanowisk, na których zostali zabezpieczeni przez PiS tuż przed zmianą władzy. Dzięki tej czystce mają ruszyć rozliczenia - czekamy, aż CBA zapuka do drzwi kolejnych bohaterów afer takich jak Zondacrypto. Mamy nawet swój typ, czy też raczej swego typa: posła PiS Michała Moskala, byłego asystenta Jarosława Kaczyńskiego. Panie i Panowie, właśnie z pełną parą ruszyła kampania, która doprowadzi nas do wyborów parlamentarnych za rok.
Szanowne Panie, Drodzy Panowie! Wreszcie ruszył proces, jaki Karol Nawrocki wytoczył dziennikarzom Onetu, którzy opisywali jego pracę w Grand Hotelu. Według informatorów Andrzeja Stankiewicza i Jacka Harłukowicza, pracując jako ochroniarz Nawrocki uczestniczył w procederze sprowadzania prostytutek dla hotelowych gości. Miło nam poinformować, że pierwszym przesłuchiwanym był doprowadzony z aresztu król trójmiejskich sutenerów Olgierd L., pseudonim „Olo" — znajomy prezydenta. Trwa umawianie innego kumpla Nawrockiego — neonazisty Grzegorza Horodko, pseudonim „Śledziu", który prewencyjnie nie odbiera żadnych wezwań z sądu, bo tak go nauczyło życie. Nie zapadła jeszcze decyzja, czy wezwać mistrza sutenerki młodszego pokolenia Patryka M., gangsterska ksywa „Buła", znanego w świecie freak fightów jako „Wielki Bu". Ten prezydencki znajomy także regeneruje się w zakładzie przymusowego wypoczynku, gdzie trafił za handel prochami — a sąd właśnie odmówił mu skrócenia turnusu. W dzisiejszym wydaniu „Stanu Wyjątkowego" mówimy tyle, ile możemy — bo proces jest niejawny. Tłumaczymy też, jak sąd uzasadnia swą decyzję o prowadzeniu sprawy za zamkniętymi drzwiami, choć dziennikarze przed startem procesu wnosili o pełną jawność. Informacje o sopockiej przeszłości Nawrockiego od początku kładą się cieniem na jego relacjach z Sopocianinem Donaldem Tuskiem. Wojna obu panów przestaje być wyłącznie politycznym spektaklem, bo zaczyna dotyczyć kwestii bezpieczeństwa. Premier straszy zagrożeniem ze strony Kremla, ostrzegając, że działania Rosji wobec Polski wchodzą w nową, bardziej agresywną fazę. Prezydent uważa, że to polityczna gra Tuska obliczona na poprawienie sondaży rządu — i zagrożenie bagatelizuje. Nawrocki radzi rządowi, żeby wziął się do roboty — najlepiej, żeby przyjął proponowany przez niego pakiet przepisów, które mają obniżyć rosnące ceny paliw. Został on nazwany w zgodzie z najwyższymi standardami megalomanii obowiązującymi w Kancelarii Prezydenta: „PKN".
#autopromocja: 9 i 10 października odbędzie się w Warszawie BLASTCAST - festiwal podcastów, na którym będziemy razem z innymi twórcami. Jeśli chcecie spotkać nas na żywo, wpadajcie! Bilety na blastcast.pl   Prezydent znowu składa swój projekt ustawy o kryptowalutach. Tak naprawdę to jest projekt rządu z poprawkami, ale prezydenccy ministrowie lubią mówić o nim, że to pomysł Pałacu. Niezależnie od tego, ile prezydent zmienił, i tak jego pomysł nie zostanie przyjęty przez Sejm, bo — co chyba czasem Pałac zaskakuje — premier nie zamierza ułatwiać życia prezydentowi. Donald Tusk mówi: „Żadnego kompromisu ze złem". I koniec. Cała ta prezydencka akcja ma trochę desperacki wydźwięk — proszenia o szansę wyjścia z twarzą z afery Zondacrypto. Ewidentnie Karol Nawrocki przy pierwszym wecie do ustawy o kryptowalutach nie zrozumiał, jak wiele mu ta historia krwi napsuje. A potem nie mógł się już wycofać — stąd licznik wet zatrzymał się na trójce. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki początkowo z dużym przekonaniem mówił o tym, że rząd próbuje napisać długą i skomplikowaną ustawę. Tyle że dokument zaproponowany dziś przez prezydenta ma ponad 100 stron. W dodatku Tusk nie ma żadnego interesu, żeby pozwolić Nawrockiemu wybrnąć z Zondafery. Dlatego należy się spodziewać czwartego projektu rządowego i kolejnych publicznych ataków premiera na prezydenta. Widać wyraźnie, że prawica nie radzi sobie z aferą. Do tego zaczyna się bijatyka między PiS a Rozwojem Plus. Morawiecki mówi, że wielokrotnie ostrzegał Kaczyńskiego przed „złodziejami". A prezes — że nie pamięta takich ostrzeżeń. To potwierdza spostrzeżenia twórców „Stanu Wyjątkowego", że obaj panowie odmiennie definiują złodziejstwo. Przy okazji afery Zondacrypto dał o sobie ponownie znać Szymon Hołownia, którego co prawda niewielu już o cokolwiek pyta, ale on za to chętnie się swoimi przemyśleniami dzieli. Otóż pan Szymon uważa, że należałoby pracować nad prezydenckim projektem kryptoustawy. Ponieważ tylko on tak uważa, a — co może warto przypomnieć — nie jest już marszałkiem Sejmu, to nic z tych pomysłów nie będzie. Ale Hołownia znowu bardzo by chciał być ważny. Tyle tylko że nikt nigdzie na niego nie czeka. Ani liderzy koalicji, ani jego ludzie, których zostało po wszystkich woltach bardzo niewielu. Pojawiły się co prawda plotki, że Hołownia miałby zostać wicepremierem, ale wiele wskazuje na to, że ich źródłem jest najbliższe otoczenie Hołowni lub wręcz on sam, bo nikt w rządzie o takich pomysłach nie słyszał. Na pewno Hołowni w rządzie nie chce Tusk. W tej sytuacji pan Szymon wrócił do starań o posadę ambasadora w Watykanie. Podobno nawet prezydent Karol gotów jest go do Stolicy Piotrowej wysłać. Nie wiemy jednak jeszcze, czy papież Leon nie obawia się konkurencji.
#autopromocja: 9 i 10 października odbędzie się w Warszawie BLASTCAST - festiwal podcastów, na którym będziemy razem z innymi twórcami. Jeśli chcecie spotkać nas na żywo, wpadajcie! Bilety na blastcast.pl     Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" od tygodni przekonują, że afera Zondacrypto może rozsadzić prawicę. Teraz Przemysław Kral opowiada o 2 mln zł dla środowiska Zbigniewa Ziobry, obietnicy ukręcenia łba jego sprawom oraz ułaskawieniu, które ktoś miał mu załatwić po zwycięstwie Karola Nawrockiego. Przy okazji Donald Tusk wykorzystuje chaos i rusza po Trybunał Konstytucyjny. Każda duża afera ma moment, w którym przestaje być luźnym zbiorem nazwisk, spotkań i przelewów, a staje się opowieścią o państwie. Dla Zondacrypto nadszedł on w piątek. Donald Tusk wszedł na sejmową mównicę z protokołami przesłuchań i połączył rozrzucone elementy w jeden, wyjątkowo ponury obraz. Według zeznań cytowanych przez premiera Przemysław Kral miał umówić się ze Zbigniewem Ziobrą na 2 mln zł w zamian za rozwiązanie swoich problemów z prawem. Były minister miał znać akta jego spraw i obiecywać, że po powrocie do Ministerstwa Sprawiedliwości „ukręci łeb" prowadzonym sprawom. Pieniądze miały trafić do fundacji Ziobry, a szczegóły miała ustalać Patrycja Kotecka. Ziobro przekonuje, że chodziło o legalne, bezinteresowne darowizny.  Ot, człowiek z poważnymi kłopotami daje niemal pół miliona byłemu prokuratorowi generalnemu i niczego w zamian nie oczekuje. To z pewnością trzyma się kupy.  Na tym historia się nie kończy. Kral miał usłyszeć od tajemniczego „pana X", że po zwycięstwie Karola Nawrockiego będzie można załatwić mu prezydenckie ułaskawienie. Zapłatą miały być pieniądze na reklamy, kongres CPAC w Rzeszowie i imprezę w USA. Nawrocki odpowiada, że jego podpisem nikt handlować nie może. Zapewne. Dlaczego zatem ludzie krążący wokół prawicy sądzili, że mogą obiecywać bezkarność w imieniu przyszłego prezydenta? Zondacrypto pokazuje cały mechanizm: pieniądze otwierają drzwi do polityki, a znajomości rodzą obietnice ochrony. Kral zaczął mówić i ten mechanizm pęka razem z jednością prawicy. Morawiecki atakuje Kaczyńskiego za związki jego ludzi z Zondą. A Nowogrodzka przekonuje, że aresztowany szef PKOl Radosław Piesiewicz to człowiek byłego premiera, choć my go znamy jako zdeklarowanego sasinowca.  Tusk wykorzystuje ten moment, by otworzyć drugi front. Gdy PiS liczy straty po zeznaniach Krala, premier wyważa drzwi do Trybunału Konstytucyjnego i przeprowadza przez Sejm kandydaturę swego współpracownika Macieja Berka. Jeszcze niedawno rządzący obiecywali odpolitycznienie TK. Teraz wysyłają tam człowieka prosto z rządu, bo tłumaczą, że sytuacja jest wyjątkowa. Nawrocki rozważa odmowę odebrania ślubowania — na razie szuka pretekstu. Wie, że zaślubiny Berka mogą doprowadzić do odbicia Trybunału z rąk ludzi PiS.
loading
Comments