DiscoverStan Wyjątkowy
Stan Wyjątkowy
Claim Ownership

Stan Wyjątkowy

Author: Onet

Subscribed: 2,918Played: 65,263
Share

Description

"Stan Wyjątkowy" to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutować będą o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i Newsweeka zapewnią słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulisów polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.
412 Episodes
Reverse
Katarzyna z wozu, Donaldowi lżej — ministra funduszy namawiała Polskę 2050 do wyjścia z koalicji na rok przed wyborami, by przejść do opozycji i atakować rząd. Polska 2050 nie posłuchała, więc ministra Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu sama. Powodów jest kilka. Nie ma szans dostać miejsca na koalicyjnych listach wyborczych. Nie ma szans zostać wicepremierką. W dodatku do gry o władzę nad Polską 2050 wrócił założyciel tej partii Szymon Hołownia, który przejął kontrolę nad klubem parlamentarnym. W tej sytuacji Pełczyńska-Nałęcz uznała, że jedyną szansą jest dla niej trzaśnięcie drzwiami. Co będzie dalej? Plotki mówią zarówno o jej konszachtach z otoczeniem Mateusza Morawieckiego, jak i spiskowaniu z Partią Razem. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz nie przeceniają talentów politycznych Pełczyńskiej-Nałęcz. Bardziej interesujące jest to, jak po powrocie do grona liderów koalicji będzie się zachowywał Szymon Hołownia. Na razie jest przez premiera upokarzany — bo Tusk ogłosił bez żadnych konsultacji z nim, że ma dwie własne kandydatki na następczynie KPN. Hołownia poczuł się zobowiązany zagrozić, że w takiej sytuacji opuści koalicję. Jak znamy Tuska, to nie jest tym szantażem ani wstrząśnięty ani zmieszany. Konfliktów w koalicji jest zresztą więcej. Najpierw duże zaskoczenie — po 3 latach rządów przeszły przez Sejm zmiany w prawie, liberalizujące aborcję. Wchodzimy za kulisy tej decyzji i pokazujemy, czemu chłopi z PSL są wściekli. A wściekli są, bo poparli zmiany proaborcyjne a nie dostali nic w zamian — a wszak nie są organizacją charytatywną. Prezydent i tak liberalizację aborcji zawetuje, co wpisywać się będzie w jego permanentny konflikt z obozem władzy. Aktualny spis napięć w tym wydaniu „Stanu Wyjątkowego" — a zaczynamy od pułapki, jaką Tusk zastawił na Nawrockiego. Otóż premier postanowił zmusić prezydenta, żeby awansował na wicepremiera szefa resortu finansów Andrzeja Domańskiego. Tak, tak — tego Domańskiego, którego Nawrocki odsądza od czci i wiary niemal w każdym wystąpieniu. I cóż pan poczniesz, panie Karolu?
Premier nie owija w bawełnę — mówi, że jego celem jest usunięcie z Trybunału Konstytucyjnego nominata PiS, prezesa Bogdana Święczkowskiego. I właśnie na to zwracają uwagę twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek. Zrozumienie rzeczywistych planów obozu władzy wobec Trybunału pozwala spojrzeć z dystansem na to, co się dzieje teraz. A dzieje się dużo. Były członek rządu Maciej Berek wybrany do TK głosami koalicji właśnie złożył ślubowanie w Sejmie, bo prezydent odmówił mu zaprzysiężenia. Berek to kolejny sędzia wybrany przez obecną władzę, którego olewa Nawrocki. To olewka nieprzypadkowa — Berek jest ósmym sędzią z nadania koalicji. A to znaczy, że wraz z jego wyborem, PiS traci większość w Trybunale, który liczy 15 duszyczek. Stąd taki opór Nawrockiego. Do budynku Trybunału Berek wjechał w towarzystwie pozostałych sędziów wybranych przez obecną władzę i w asyście Służby Ochrony Państwa, która chroni część z nich. Z miejsca doszło do starcia Berka z Bogdanem „Godzillą" Święczkowskim, twardym ziobrystą, którego PiS podstawiło na czele TK właśnie po to, aby dawał odpór. Starciu wewnątrz towarzyszyły zamieszki pod gmachem Trybunału, gdzie politycy PiS i telewizja Republika od tygodni zwołują zastępy swych najtwardszych zwolenników. W sobotę doszło do kulminacji — prawica zorganizowała manifestację pod TK. Ale — na co zwracamy uwagę — to tylko spektakl, bo władza wcale nie zamierzała przy okazji ślubowania Berka wtargnąć do TK. W „Stanie Wyjątkowym" opowiadamy, jak rzeczywiście będzie wyglądać ta rozgrywka, obliczona na usunięcie Święczkowskiego. Przydatne mogą być ustalenia sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, która właśnie skończyła swe prace — „Godzilla" stał się jednym z jej bohaterów. Ujawniamy też kulisy nagłego wybuchu politycznego uczucia Karola Nawrockiego wobec prorosyjskiego antysemity Grzegorza Brauna. W tle są negocjacje w sprawie wyborczej koalicji całej prawicy w przyszłorocznych wyborach, na czym zależy Jarosławowi Kaczyńskiemu. Prezes woli udawać, że nie widzi konszachtów między Nawrockim a Braunem, choć jednocześnie to absolutnie po jego myśli.
W trwającej już kampanii przed przyszłorocznymi wyborami paliwem politycznym jest dosłownie wszystko. Nawet ataki na szkoły, w których uzbrojeni w noże nastolatkowie ranią i zabijają ludzi - swoich kolegów, nauczycieli i pracowników szkół. Po serii takich ataków Telewizja Republika ogłosiła, że to wina Tuska - który jej zdaniem finansuje „lewacką edukację" w szkołach zamiast psychologii dziecięcej. Szkopuł w tym, że to politycy PiS - patroni i sponsorzy Republiki - przestali za swych rządów finansować telefon zaufania dla dzieci i młodzieży. Obecna władza przywróciła to finansowanie i zwiększyła wydatki na psychiatrię dziecięcą. Tusk z kolei ogłosił, że za ataki odpowiedzialność spada na Nawrockiego, który na początku roku zawetował przepisy umożliwiające rządowi szybkie blokowanie patologicznych treści w Internecie - w tym forów namawiających do przemocy, zabójstw i samobójstw. Prezydent uznał, że prewencyjne blokowanie treści w Internecie to cenzura. Premier mówi mu po serii szkolnych ataków jasno: „Tak, chcę takiej cenzury". I sięga po dokładnie ten sam mechanizm, co w sprawie składanych kilkakrotnie ustaw o kryptowalutach i obniżce cen paliw - w miejsce zawetowanej ustawy właśnie wysyła Nawrockiemu kolejną, identyczną. Patrząc politycznie i czysto cynicznie - z punktu widzenia Tuska najlepiej byłoby, żeby Nawrocki znów ogłosił weto w imię afirmacji wolności słowa. Wtedy Tusk go zderzy z przemocą, pornografią i obrotem narkotykami w sieci. W tle głównego pojedynku politycznego - bo walka Tuska z Nawrockim będzie zasadniczym polem wojny aż do wyborów za rok - toczą się inne starcia. Lewica Czarzastego odstępuje od biblijnej zasady i przestaje nastawiać drugi policzek wobec atakujących z partii Razem Adriana Zandberga. Obie formacje ładnych parę lat tworzyły koalicję, ale dziś - po rozwodzie - ostro walczą o swą pozycję w lewicowym elektoracie. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka wciąż nie wykluczają, że w finale tej wojny Czarzasty z Zandbergiem padną sobie w ramiona i razem pójdą do wyborów - wszystko zależy od sondaży. Podobne rozwiązanie wciąż nie jest wykluczone także na prawicy. Co prawda Mateusz Morawiecki coraz mocniej okłada PiS, a politycy PiS coraz wyraźniej obwiniają go za utratę władzy, ale to także - jak na lewicy - naturalna walka obu stron o jak najsilniejszą pozycję w elektoracie. Symptomatyczne jest to, że Kaczyński unika rozdzielenia między swych posłów dobrych miejsc na listach PiS, jakie zajmowali wcześniej ludzie Morawieckiego. Z kolei Morawiecki wycofał się z zapowiedzi rejestracji własnej partii. Zarówno w PiS, jak i w Rozwoju Plus oba te fakty postrzegane są jako pozostawienie uchylonej furki do powrotu.
Tak widowiskowej klęski prezydent Karol Nawrocki jeszcze dotąd nie zaliczył. A poszło o rządową ustawę o paliwach, przygotowaną po to, by doprowadzić do obniżki rekordowych cen na stacjach. Za pierwszym razem prezydent zablokował ustawę — odmówił podpisu i odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. Tusk poczuł krew. Doprowadził do przyjęcia projektu po raz drugi, żeby publicznie atakować Nawrockiego. Premier zorganizować całą kampanię w mediach społecznościowych, by obwiniać prezydenta za zbyt wysokie ceny — właśnie dlatego, że nie chce podpisać ustawy. Jednym słowem — Tusk zrobił z cen paliw pojedynek między rządem a prezydentem. Doskonale wiedział, że to nośny temat, który dotyczy każdego. Nawrocki znalazł się w trudnej sytuacji — weto lub kolejny wniosek do TK mogły doprowadzić do wściekłości wyborców i dalszego obniżenia jego notowań. W tej sytuacji Nawrocki uległ i złożył podpis. Obudował to ostrym atakiem na rząd, ale słowa to tylko zasłona dymna — prezydent poległ w starciu z premierem. Opowiadamy o kulisach wolty prezydenta, który w pośpiechu podjął decyzję, że z czołowego zderzenia z Tuskiem cały nie wyjdzie. Ale obóz władzy w tym tygodniu też poniósł dotkliwą klęskę. Sąd, na razie nieprawomocnie, dał byłemu włodarzowi Funduszu Sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu list żelazny — gwarancję, że jeśli wróci do Polski, to będzie wolny w czasie swojego procesu. Romanowski to ziobrysta, o którym zapomniał sam Ziobro. Musi się ukrywać na peryferiach Europy — być może w ruskim Naddniestrzu — bo pan Zbyszek i jego połowica nie załatwili mu azylu w USA, zajmując się wyłącznie swoją ucieczką. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek wściekł się za to „żelazo" na prokuraturę, która mu — teoretycznie — podlega. Wściekł się też na sędziego, którego uznaje za „neona". Konrad Mielcarek to sędzia sympatyzujący z ziobrystami, który w mediach społecznościowych wspierał wcześniej krytyków ścigania Romanowskiego — a zatem prokuratura powinna wnosić o jego wyłączenie się ze sprawy. Swoją drogą Żurek bardzo się stara — chce zasłużyć na to, aby w przyszłym roku zostać sędzią TK. Powrót ściganego Romanowskiego do Polski to będzie klęska prokuratury. Ale w PiS też się nie cieszą na wizję powrotu Romanowskiego. Woleliby, aby nie wychodził z ukrycia. A on — wedle orzeczenia — ma nawet prawo pojawić się w Sejmie. W „Stanie Wyjątkowym" ujawniamy także, jak wyglądało trzymane przez pół roku w ścisłej tajemnicy spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, załatwione przez ludzi PiS w ramach akcji uwodzenia Władysława. Trump wygarnął ministrowi, że albo polski rząd weźmie się za negocjowanie stałej bazy wojsk USA w Polsce, albo Fort Trump nie powstanie. Inna rzecz, że spotkanie to odbyło się w innej epoce — przed wetem Nawrockiego do SAFE, które ostatecznie poróżniło WKK i prawicę. W części rozrywkowej inwazja klaunów na Telewizję Republika, Lech Wałęsa w swojej najlepszej retorycznej formie, a także „dzidziuś radykał".
To nie są przypadkowe słowa. - Jest szachownica, umawiamy się na grę w szachy. A z drugiej strony przychodzi facet z bejsbolem i mówi: „ty grasz w szachy, ale ja jestem na ustawce". Z chuliganami nie będziemy grać w szachy. Grzeczny już byłem - rzucił Donald Tusk na spotkaniu z wyborcami przed wyborami prezydenckimi w Krakowie. Żeby każdy w politycznym światku to zauważył, umieścił nagranie z tym cytatem na swych profilach w mediach społecznościowych. To jasne wyzwanie, które premier rzuca prezydentowi, namiętnemu koneserowi ustawek. Między słowami Tusk nawiązał przy tym do swojej przeszłości kibola Lechii Gdańsk. - W młodości też nabyłem różnych umiejętności, które mogą się też przydać w tej nowej formie politycznej walki czy konfrontacji. Ja na pewno się nie przestraszę - stwierdził. To jasny przekaz: premier jest gotowy na zaostrzenie kursu i wojnę totalną z prezydentem. Otoczenie Nawrockiego podejrzewało, że początkiem wymiany ciosów będzie najazd policji na Trybunał Konstytucyjny i pogonienie na cztery wiatry nominatów PiS. Nic takiego się nie stało, ale Tusk jasno daje do zrozumienia, że właśnie takie ma zamiary - chce posprzątać TK rękami Waldemara Żurka. Poligonem było odbicie z rąk ludzi Ziobry państwowej uczelni - Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. W następnym kroku służby zatrzymały propagandystów PiS Annę Plakwicz i Piotra Matczuka, którym prokuratura przedstawiła zarzut przepalania publicznych pieniędzy na działalność partyjną za rządów PiS. Tak się składa, że Plakwicz to w tej chwili dyrektorka w Kancelarii Prezydenta, zaś Matczuk jest pracownikiem Telewizji Republika - a zatem bardziej dotkliwie i wyraziście Żurek z Tuskiem nie mogli uderzyć. Jak dowiadują się twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy", w kolejnym kroku Żurek doprowadzi do rewolucji w Prokuraturze Generalnej, by pozbyć się ludzi Ziobry z kluczowych stanowisk, na których zostali zabezpieczeni przez PiS tuż przed zmianą władzy. Dzięki tej czystce mają ruszyć rozliczenia - czekamy, aż CBA zapuka do drzwi kolejnych bohaterów afer takich jak Zondacrypto. Mamy nawet swój typ, czy też raczej swego typa: posła PiS Michała Moskala, byłego asystenta Jarosława Kaczyńskiego. Panie i Panowie, właśnie z pełną parą ruszyła kampania, która doprowadzi nas do wyborów parlamentarnych za rok.
loading
Comments