DiscoverPrzySłowie
PrzySłowie
Claim Ownership

PrzySłowie

Author: Polskie Radio S.A.

Subscribed: 14Played: 768
Share

Description

Przy kawie, przy herbacie, przy okazji, przy obcych i znajomych – każda rozmowa jest inna. A gdyby tak spotkać się przy słowie? Porozmawiać o jego sile, smaku i brzmieniu. O tym, które słowa lubimy, a których chcemy unikać; o języku, który nas otacza, i naszym stosunku do niego. Do rozmowy na te tematy zapraszam osoby, dla których język jest narzędziem pracy, partnerem i przyjacielem w codziennym życiu. Do usłyszenia - Mateusz Adamczyk. Nowe odcinki od poniedziałku do czwartku. #slowa #jezyk #przyslowie
237 Episodes
Reverse
Jeśli coś idzie lub poszło nam "jak z płatka", to znaczy, że odbyło się sprawnie i bez kłopotów. Aby rozwikłać zagadkę tego powiedzenia, musimy wiedzieć, że wyraz "płatek" nie oznacza tu ani części kwiatu, ani drobinki śniegu, ale... chustę lub chustkę - dawniej nazywano tak również fartuch, serwetkę lub szmatkę. A to dlatego, że słowo "płat" oznacza kawałek materiału. W taką chustkę czy serwetkę zawijano różnego rodzaju produkty, np. chleb, owoce czy ser i w ten sposób przechowywano lub transportowano na targ. Osoba sprzedająca takie wyroby musiała je oczywiście najpierw odwinąć, co nie przysparzało wielkiego kłopotu - jednym prostym ruchem odsłaniała wiktuały. Ten właśnie ruch stał się najpierw podstawą powiedzenia, że coś "wiło się jak z płatka", czyli pojawiło się, ukazało szybko i łatwo. Następnie tę łatwość nasi przodkowie metaforycznie przenieśli na rozmaite czynności i dlatego dziś mówimy, że coś poszło nam "jak z płatka".
W swoim podstawowym znaczeniu przymiotnik "surowy" oznacza oczywiście taki, który nie został ugotowany, usmażony, upieczony, ani uwędzony... I takie właśnie znaczenie miał prasłowiański przodek wyrazu "surowy" - forma surovъ lub syrovъ. Ta forma z kolei wzięła się od praindoeuropejskiego su-ro-, czyli cierpki, słony, gorzki. Następnie cała wiązka skojarzeń z takim jedzeniem została metaforycznie przeniesiona na człowieka. Przebywanie z kimś, kto jest bardzo wymagający wobec innych i bezwzględny w egzekwowaniu obowiązków lub posłuszeństwa, nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń. Często myślimy o takiej osobie jako tej, która celowo sprawia nam przykrość. Można więc powiedzieć, że takie spotkanie jest raczej cierpkie, co ma swój głęboki sens, ponieważ wyraz cierpki oznaczał dawniej powodujący drętwienie. Są także inne wytłumaczenia pochodzenia tego słowa.
Wniebowstąpienie, okamgnienie, zmartwychwstanie, zadośćuczynienie, wniebogłosy... Czy kiedyś obowiązywała pisownia rozdzielna: w niebo wstąpienie; z martwych wstanie itd.? Wszystkie te wyrazy należą do zrostów i już sama ta nazwa sugeruje nam, że jeśli coś się zrosło, to pierwotnie musiało występować rozdzielnie. I tak też właśnie było w przypadku tych słów. Wyrazy tego typu zwykle odmieniamy jak pozostałe rzeczowniki, np. okamgnienie, okamgnienia, z okamgnieniem itd. Mamy jednak wyjątki, które dotyczą w szczególności nazw własnych. I tak na przykład wyraz Białystok zachowuje tzw. fleksję wewnętrzną, co oznacza, że odmieniamy oba człony tego słowa. Powiemy "Jadę do Białegostoku", a nie "do Białystoku". Mamy też w naszym języku wyrazy, które możemy odmieniać z zachowaniem fleksji wewnętrznej lub jej pominięciem. Do takich kłopotliwych słów należy "rzeczpospolita". Możemy powiedzieć zarówno "myślę o rzeczpospolitej", jak i "rzeczypospolitej" i obie te formy będą poprawne...
Jak to ze związkami frazeologicznymi bywa, trudno jednoznacznie ustalić, skąd pochodzą. Prawdopodobnie jednak wyrażenie "spuścić nos na kwintę" powstało przez skrzyżowanie dwóch innych związków frazeologicznych: "zwiesić nos" w znaczeniu posmutnieć (bo przecież kiedy się smucimy, opuszczamy głowę) oraz "spuścić z basu na kwintę", czyli spuścić z tonu, ustąpić (a to ze względu na donośny ton basu i wysoki (cienki) dźwięk kwinty, czyli najcieńszej struny w skrzypcach). Połączenie tych wyrażeń nastąpiło ze względu na podobieństwo znaczeń - jeśli ktoś spuścił z tonu, to i często posmutniał. Są jednak także inne teorie powstania tego powiedzenia...
Wiosna, lato, jesień, zima - wszystkie te wyrazy to tzw. prasłowa, ponieważ pochodzą jeszcze z czasów prasłowiańszczyzny. I tak wyraz wiosna wziął się od formy vesna. Niektórzy badacze wiążą to słowo z dawną cząstką was-, czyli świecić, albo wes-, którą widać też w przymiotniku "wesoły". Co ciekawe, nasi przodkowie wiosną nazywali także rok życia młodej osoby - mówiono na przykład, że ktoś skończył 20 wiosen. Ma to prawdopodobnie związek z tym, że najwięcej dzieci rodziło się... właśnie wiosną. A jakie jest pochodzenie innych pór roku?
Ze względu na zbliżający się 8 marca w tym odcinku zajmujemy się słowem..."kobieta". To bardzo tajemniczy wyraz i do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić jego pochodzenia. Wiemy, że słowo "kobieta" w XVIII wieku całkowicie zastąpiło określenie "niewiasta", które pochodzi od prasłowiańskiego nevěsta i które ma związek z czasownikiem nevěděti, czyli nie wiedzieć, nie znać. Niewiastą pierwotnie nazywano młodą dziewczynę, która po ślubie z którymś z synów dopiero dołączała do rodziny, a więc nazywano tak tę, o której się nic nie wie; tę, której się nie zna’. Słowo "kobieta" było dla naszych przodków... obraźliwe i wulgarne. A to dlatego, że mogło pochodzić od wyrazu "kob", czyli chlew. Zajmowanie się świniami należało dawniej do obowiązków kobiety. Skojarzenie z nieczystością spowodowało, że "kobietami" nazywano "panie lekkich obyczajów". Z czasem wyraz ten przestał być nacechowany negatywnie. Ale są także inne teorie pochodzenia słowa "kobieta".
Słowo "rozwikłać" ma wiele wspólnego z czymś niewiadomym, tajemniczym, niejasnym czy poplątanym. A to dlatego, że podstawowy czasownik "wikłać" oznacza przede wszystkim plątać. Pochodzi on od praindoeuropejskiej formy uei, która oznaczała skręcać, splatać. Dlatego właśnie pierwotnie "rozwikłać" oznaczało wyłącznie "rozplątać", a następnie to znaczenie zostało przeniesione na sprawy i zjawiska, które widzimy i rozumiemy metaforycznie jako poplątane. Dlatego dziś możemy rozwikłać problem, zagadkę, łamigłówkę, dylemat, spór czy trudną sprawę...
Dlaczego jeden Ostrów jest Wielkopolski, a drugi (w zasadzie druga) Ostrów jest... Mazowiecka? Wyjaśnienie tej zagadki odnajdziemy w historii języka. Sama nazwa "ostrów" pochodzi od prasłowiańskiej formy o(b)strovъ, czyli miejsce opływane, otoczone wodą albo wyspa (na rzece czy na jeziorze). W średniowieczu nazwy tych miejscowości miały nieco inne formy: Ostrów Wielkopolski był Ostrowem Wielkopolskim, ale już Ostrów Mazowiecka nosiła nazwę "Ostrowia", czyli nazwę rodzaju żeńskiego. Następnie ta nazwa uległa przekształceniu, ale rodzaj pozostał i stąd nasz dzisiejszy kłopot. Wyjaśniamy też jak odmienia się te nazwy miejscowości.
Wyraz "feminatyw" jest rodzaju męskiego, a ściślej - męskorzeczowego. W liczbie mnogiej mówimy "te feminatywy" lub "te feminatywa". Sporadycznie pojawia się forma "ta feminatywa", tak jak w zdaniu: "Feminatywa to żeńska forma rzeczownika osobowego, która odnosi się do kobiet wykonujących daną profesję lub zajmujących określone stanowisko". To jednak wyjątek i trudno powiedzieć, czy wyraz "ta feminatywa" upowszechni się w języku. "Feminatyw" to termin językoznawczy. Należy do tej samej grupy, co wyrazy "maskulatyw" - wyraz nazywający mężczyznę wykonującego określony zawód lub pełniącego określoną funkcję, "pejoratyw" - wyraz używany w celu wyrażenia negatywnej oceny kogoś lub czegoś czy augmentatyw - wyraz oznaczający coś większego od tego, co jest nazywane. Słowo "feminatyw" nie jest więc określeniem osoby, a to właśnie formy osobowe zwracają uwagę na równość. Gdyby nawet zastąpić ten wyraz określeniem "feminatywa", to nie wpłynie to na widoczność kobiet w społeczeństwie...
Przestankowanie, czyli interpunkcja – traktowana nieco po macoszemu siostra ortografii. Skąd się wzięła, jak zmieniała się na przestrzeni wieków i jak wygląda dziś? Do rozmowy na ten temat zaprosiłem prof. Izabelę Winiarską-Górską z Instytutu Języka Polskiego UW.
Tym razem zastanawiamy się nad pochodzeniem słowa "gawiedź". Współcześnie ten wyraz oznacza dużą grupę ludzi, która pragnie zobaczyć coś wywołującego powszechne zainteresowanie, czyli mówiąc najprościej - gapiów. To określenie uznajemy dziś za pogardliwe - zdradza nasz negatywny stosunek do nazywanych tak osób. Słowo "gawiedź" pochodzi jeszcze od prasłowiańskiej formy "gavědь", która oznaczała dużą ilość czegoś drobnego, zwłaszcza robactwa, owadów, drobnych zwierząt. A że takie żyjątka budziły odrazę, to i samo słowo zaczęło oznaczać w ogóle coś ohydnego i budzącego wstręt. A co oznaczają i jakie jest pochodzenie takich wyrazów jak "tłuszcza", "hałastra", "motłoch" i "pospólstwo"?
"Nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz" - to oczywiście przestroga lub groźba, a chodzi prawdopodobnie o to, że koty to... ciekawskie zwierzęta. Wszędzie zajrzą, każdy kąt obwąchają... Ciekawa jest także etymologia samego wyrazu "morda" - pochodzi on od prasłowiańskiej formy "mr̥dati", która dała też początek czasownikowi "merdać". Morda to pierwotnie pysk zwierzęcia, które coś przeżuwa (np. krowy), a to dlatego, że szczęka takiego zwierzęcia porusza się miarowo, czyli merda. Z czasem rozszerzyło się to na inne części ciała zwierząt, w szczególności ogon. A wracając do kotów, nie mają się one w języku najlepiej... Weźmy powiedzenie "biegać jak kot z pęcherzem", czyli biegać bez ładu i składu, próbując nerwowo coś załatwić. Przysłowie "pierwsze koty za płoty" oznacza natomiast, że pewne trudności mamy już za sobą, ale nie ma się specjalnie czym przejmować, bo pierwsze próby zawsze są nieudane. Dawniej pierwsze kocięta z miotu uważano za słabsze i je wyrzucano...
Dlaczego mówimy "zięć", a nie "córkowy", skoro mamy słowo... "synowa"? Czy w ogóle istnieje słowo "córkowy"? A jak jest ze słowami "mężaty" i "żonata"?
Tym razem odcinek nie ma tylko językowego znaczenia... Warto posłuchać, a potem wsłuchiwać się na co dzień w głosy innych ludzi...
Siarka kojarzy się raczej z ogniem, niż mrozem. To substancja wybuchowa, więc łącząca się z dużą intensywnością - można mieć "siarkę w żyłach", a więc wybuchowy temperament, zadać siarczysty policzek czy pocałunek. Nazwa mroźnego miesiąca - "luty" funkcjonowała dawniej jako przymiotnik oznaczający coś srogiego czy dzikiego (np. luty mróz). Z kolei miesiąc luty dawniej nazywany był m.in. "sieczeniem".
Co jest nie tak z rydzem, że pełni w tym powiedzeniu rolę niezbyt wartościowego grzyba? Jak się okazuje, w tym powiedzeniu niekoniecznie chodzi o powszechnie znanego grzyba. Rydzem w stwierdzeniu może być inna roślina, służąca dawniej do produkcji oleju rydzowego, a nawet pewna... rdzawa moneta.
Dlaczego, gdy ktoś zarabia dużo, to mówimy, że "zarabia kokosy". Co kokosy mają do wysokości zarobków. Dodatkowo wyjaśniamy jakie jest pochodzenie słów takich słów jak "hajs" i "szmal".
Mateusz Adamczyk opowiada o słowie "olimpiada" . Kiedy zaczęło być ona synonimem słowa igrzyska, co je różni i czy mówienie olimpiada zamiast igrzyska to błąd językowy.
Niektóre z nich są współcześnie mniej używane, ale warte przypomnienia przed Świętem Zakochanych. Skąd zatem wzięło się "smalić cholewki"? Rzecz sięga - jak nietrudno się domyślić - obuwia, a drogę tego określenia do języka potocznego przybliża Mateusz Adamczyk. Wyjaśnia także dlaczego się "całujemy" i "uprawiamy seks".
Skąd w naszym języku "ó", "rz", "ż", "ch", "h"? Kto decyduje o zasadach pisowni? I dlaczego "pasożyt" dawniej był "pasorzytem"? Proponujemy państwu podróż w przeszłość, by odnaleźć początki polskiej ortografii i przyjrzeć się zmianom, jakie zaszły w naszej pisowni na przestrzeni wieków.
loading
Comments