DiscoverO świecie w Onecie
O świecie w Onecie
Claim Ownership

O świecie w Onecie

Author: Onet

Subscribed: 87Played: 3,686
Share

Description

"O świecie w Onecie" to podcast Michała Broniatowskiego, w którym razem z zaproszonymi gośćmi komentuje najważniejsze wydarzenia polityczne w kraju i na świecie.
207 Episodes
Reverse
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Odsunięcie od władzy rządu, który swoimi działaniami powodował wypychanie Polski z Unii Europejskiej i doprowadził do pozbawienia kraju zdolności do wpływu na decyzje UE, to zdaniem Michała Broniatowskiego i Adama Jassera najważniejsze polityczne wydarzenie tego roku z punktu widzenia naszych interesów międzynarodowych. Autorzy podcastu "O świecie w Onecie" podsumowują rok 2023 w polityce światowej, omawiając sytuację walczącej Ukrainy, wojnę w Gazie, zmagania Brukseli z obstrukcją ze strony Viktora Orbana oraz sytuację przedwyborczą w USA i dramatyczną zmianę kierunku polityki Niemiec. Pojawienie się nowej, proeuropejskiej koalicji u władzy w Polsce, zatrzymało niedeklarowany co prawda, ale nieuchronny proces polexitu. Zmieniło również zasadniczo sytuację w Unii, ponieważ pozbawiło Węgry możliwości bezkarnego stosowania weta, by wymuszać w Brukseli decyzje korzystne dla Budapesztu. Zniknięcie wsparcia Polski dla Węgier w zawieszonym do niedawna postępowaniu w sprawie pozbawienia ich prawa głosu w Unii, sprawia, że Orbanowi grozi w tej chwili, że zastosowanie artykułu 7 Traktatu o UE odbierze mu wpływ na wydarzenia we wspólnocie. Wojna w Ukrainie Na zeszłotygodniowym szczycie Rady Europejskiej Orban musiał się ugiąć pod naciskiem wszystkich pozostałych przywódców unijnych i zniknął podczas głosowania nad rozpoczęciem negocjacji akcesyjnych Ukrainy do Unii Europejskiej. W ten sposób mógł nie zgłosić weta, którym straszył. Sprzeciwił się jednak powiększeniu budżetu Unii o 50 mld euro na wojenne wsparcie dla Kijowa i sprawę tę przywódcy omawiać będą ponownie na posiedzeniu 1 lutego. Wojna w Strefie Gazy Wojna w Strefie Gazy, w której Izrael, kosztem ogromnych ofiar wśród ludności cywilnej, powoli zmierza do pokonania Hamasu, nie daje wyraźnych wskazówek w kwestii "co dalej". Jedyna opcja, która dawałby szansę na pokojowe współdziałanie Żydów i Palestyńczyków, czyli tzw. rozwiązanie dwupaństwowe, które popiera Zachód, jest stanowczo odrzucane przez premiera Binjamina Netanjahu. Ale nie tylko przez niego – po masakrze, jakiej dokonał 7 października Hamas, jest to dziś opcja bez szans do przyjęcia wśród Izraelczyków. Nadchodzi rok wyborów w USA Były prezydent Donald Trump umacnia swoją pozycję przed wyborami nie tyle dzięki wzrostowi poparcia, ile poważnym spadkom Joego Bidena. Fatalne sondaże prezydenta wzmocniły Trumpa zwłaszcza w tym sensie, że całkiem realne stało się jego zwycięstwo w listopadzie. Z tego powodu Republikanie, którzy nie mają raczej wątpliwości co do jego programu politycznego czy sposobu rządzenia, ale obawiali się o jego "wybieralność", mają już wyraźny sygnał: "Trump może wygrać". Niemcy powoli, ale konsekwentnie odwracają się od Rosji Berlin zdecydował się na rozlokowanie brygady czołgowej na Litwie, w odległości 100 km od granic Rosji. To bezprecedensowe działanie, niemożliwe do wyobrażenia przed rosyjską inwazją, jest dowodem, że "Zeitenwende" czyli historyczny zwrot w polityce Niemiec wobec Rosji, dzieje się naprawdę. Jeśli Kreml kiedykolwiek zdecyduje się atak na terytorium NATO, to Buneswehra znajdzie się bezpośrednio na linii ognia. Niemcy podjęli też decyzję o podwojeniu swojego wsparcia dla Ukrainy do sumy 8 mld euro, co jest najwyższą kontrybucją, na jaką zdecydowało się jakiekolwiek państwo europejskie.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.    Po czterech latach nieobecności pojawi się w Brukseli na posiedzeniu Rady Europejskiej Donald Tusk. Jest tam oczekiwany z wielką życzliwością, ale to nie będą wyłącznie miłe słówka, bo wybranego ponownie po latach polskiego premiera czeka rozmowa z innym brukselskim weteranem, Viktorem Orbanem, którego trzeba przekonać do rezygnacji z weta wobec wejścia Ukrainy do Unii. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o mało skutecznej wizycie Wołodymyra Zełenskiego w Waszyngtonie i zakończonej właśnie w Dubaju ogólnoświatowej konferencji klimatycznej COP 28. Rozpoczynająca się w czwartek dwudniowa Rada Europejska podejmie decyzję czy rozpocząć negocjacje akcesyjne z Ukrainą i Mołdawią. Ma też przyznać Gruzji status kraju kandydującego. Plany co do Ukrainy mogą swoim wetem pokrzyżować Węgry, które już otwarcie twierdzą, że jeśli przywódcy unijnych krajów zgodzą się na uwolnienie karnie wstrzymanych funduszy dla Budapesztu, to ten może wyrazić zgodę na Ukrainę w Unii. Chodzi o 22 mld euro z funduszu spójności i 10,4 mld dotacji i tanich pożyczek z unijnego funduszu odbudowy po pandemii, które czekają w Brukseli, aż Węgry poprawią swoje ustawy dotyczące niezależności sędziów i ukrócą rozkradanie środków unijnych. Od czerwca Bruksela szuka sposobu na przekazanie Ukrainie 50 mld euro w ciągu czterech lat, ale kraje członkowskie spierają się o to, w jaki sposób ta kwota powinna zostać sfinansowane. Tu też Orban grozi wetem. Wołodymyr Zełenski w Białym Domu Prezydent Ukrainy odwiedził Joego Bidena w Białym Domu, żeby uzyskać zapewnienia o kontynuacji amerykańskiego wsparcia w jego obronie przed rosyjską inwazją, ale zamiast dotychczasowego "Ameryka będzie wspierać Ukrainę tak długo, jak będzie trzeba", mgliste zapewnienie, że "pomagać będziemy tak długo, jak będziemy mogli". To wszystko przez to, że z powodu oporu Republikanów w Kongresie, Biden nie może już swobodnie działać na arenie międzynarodowej, bo jego wsparcie dla walczącej Ukrainy uzależnione jest od decyzji ustawodawców. W zamian za uwolnienie funduszy dla Kijów, zwolennicy Trumpa w Kongresie chcą zgody Bidena m.in. na kontynuację budowy ogrodzenia na granicy z Meksykiem – ulubionego projektu byłego prezydenta, który jest znienawidzony przez obecnego prezydenta. COP 28 w Dubaju Blisko 200 państw zakończyło w środę coroczną konferencję klimatyczną wezwaniem kraje do rozpoczęcia "odchodzenia od paliw kopalnych". Jest to pierwsze porozumienie klimatyczne dotyczące głównego czynnika powodującego wzrost temperatur. "The Guardian" wyliczył, że w tegorocznym szczycie wzięła udział rekordowa liczba co najmniej 2,5 tys. lobbystów związanych z przemysłem naftowym i gazowym, ale nie udało im się powstrzymać dotąd niemożliwej i tak daleko idącej deklaracji aż 20 państw.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.    Gdy Ukraina ostrzega, że blokada na jej granicy z Polską leży w interesie Rosji, a ministrowie z krajów członkowskich Unii grożą Warszawie karami za łamanie porozumień Brukseli z Kijowem, polski rząd od miesiąca nie robi nic, by usunąć z przejść granicznych kilkudziesięciu demonstrantów, którzy nie tylko powodują wielodniowe kolejki ciężarówek, ale i uzurpują sobie prawo do kontroli ładunków, które one przewożą. Wiele z tych ładunków to ściśle tajny sprzęt wojskowy dla ukraińskiej armii. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o sytuacji politycznej i wojskowej Ukrainy oraz o słabnącym wsparciu dla niej ze strony Unii, a przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Donald Tusk po objęciu władzy będzie miał duży kłopot ze skutkami sytuacji na granicy, zarówno odbudowując stosunki Warszawy z Kijowem, jak i zaufanie Brukseli. Jeszcze większym problemem będzie przeciwstawienie się demagogicznym pretensjom polityków, którzy wspierają protest na granicy. Biały Dom ostrzegł, że do końca roku Stanom Zjednoczonym skończą się fundusze na pomoc Ukrainie, a brak zatwierdzenia przez Kongres nowych funduszy dla walczącego kraju "powali go na kolana". Minęły czasy, gdy Kongres podpisywał każde pieniądze dla Ukrainy. Teraz trzeba je chować w innych ustawach (106 mld dla Izraela, Ukrainy i Tajwanu). A Republikanie domagają się, by w zamian za poparcie dla pomocy dla Kijowa, Demokraci zgodzili się na poważne zaostrzenie polityki antymigracyjnej: otwarcie obozów zatrzymań w amerykańskich bazach wojskowych i przedłużenie okresu przetrzymywania nieletnich. Polityka powróciła do Ukrainy Przy rosnącym rozczarowaniu brakiem sukcesów ukraińskiej kontrofensywy, na powierzchnię wychodzą wewnętrzne spory w ukraińskich władzach, które po wybuchu wojny nie pojawiały się publicznie. Zwraca zwłaszcza uwagę otwarty niemal konflikt prezydenta Zełenskiego z głównodowodzącym sił zbrojnych gen. Załużnym. Wołodymyr Zełenski ogłosił, że od teraz Kijów koncentruje się przede wszystkim na poprawie fortyfikacji i zmienia kontrofensywę na defensywę. Coraz bardziej wrogo wobec Ukrainy występuje węgierski premier Viktor Orban, wspierany przez świeżo wybranego na szefa rządu Słowacji Roberta Fico. Wywołany przez Orbana kryzys polityczny może się w pełnej krasie objawić na szczycie Rady Europejskiej w połowie grudnia, kiedy przywódcy UE mają podjąć historyczną decyzję o rozpoczęciu rozmów akcesyjnych z Ukrainą i przypieczętować porozumienie, przewidujące pomoc w wysokości 50 mld euro dla Kijowa. Orban żąda, aby cały proces polityczny i finansowy został wstrzymany do czasu, aż przywódcy zgodzą się na całościowy przegląd wsparcia Unii dla Kijowa. A Moskwie w to graj. Trump ma coraz większe kłopoty, ale nie martwi się Sąd w Nowym Jorku ustalił, że byłego prezydenta Donalda Trumpa nie chroni immunitet w sprawie domniemanych przestępstw, jakie popełnił, zasiadając w Białym Domu. Oznacza to, że można go postawić przed sądem w czterech karnych sprawach, które mu wytoczono. Te procesy mogą ogromnie Trumpowi zaszkodzić w jego kampanii o reelekcję, ale… Trump może się odwołać, a ostateczna decyzja zależeć będzie od Sądu Najwyższego, który już udowodnił, że sprzyja mu politycznie. Nawet jeśli Sąd potwierdzi, że nie chroni go już immunitet, to może swój werdykt przesunąć na czas po wyborach, kiedy Trump być może będzie znów prezydentem. I chronić go będzie na tym stanowisku immunitet.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   W Argentynie wygrywa wybory wielbiciel Donalda Trumpa, który na wiece przychodził z mechaniczną piłą Javier Milei, który domaga się likwidacji centralnego banku, jako lekarstwa na dyktaturę urzędującej "kasty politycznej", został prezydentem Argentyny na fali gniewu wyborców z powodu 140-procentowej inflacji i ogromnego bezrobocia. Na jednym z wieców nazwał swojego rodaka, papieża Franciszka "lewicowym sukinsynem" i "imbecylem" i zapowiada rewolucję. Michał Broniatowski i Adam Jasser w podcaście "O świecie w Onecie" rozmawiają również o nadchodzących wyborach w Holandii, które rewolucji z pewnością nie przyniosą, ale zwiastują wielomiesięczny klincz przy tworzeniu koalicji rządzącej. Żadna z dużych holenderskich partii nie ma w sondażach więcej niż 20 proc., więc szykuje się koalicja licząca co najmniej pięć partii – jak tu rządzić? Ciekawostką jest udział w wyborach niedawnego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, kiedyś brukselskiego wroga nr 1 rządu PiS-u. Timmermans przewodniczy aliansowi socjalistów i zielonych i choć zajmuje trzecie miejsce w przedwyborczych prognozach, wcale nie jest wykluczone, że zostanie premierem. Wiek Bidena Joe Biden kończy dziś 81 lat. Nie wszyscy jednak uważają, że wiek prezydenta jest kłopotem, choć sondaże są brutalne: 70 proc. prawdopodobnych wyborców w sześciu kluczowych stanach, uważa, że Biden jest "za stary, aby być skutecznym prezydentem". Jasser uważa, że w ostatecznym rozrachunku o wyborze prezydenta za rok decydować będzie stan gospodarki niż wiek kandydata. Biden pokazuje, że przynajmniej w kwestiach stosunków międzynarodowych daje sobie świetnie radę, o czym świadczą jego dwie wizyty w strefie wojny (w Ukrainie i Izraelu) oraz zeszłotygodniowe czterogodzinne spotkanie z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Wiele z tej rozmowy raczej nie wyniknie, ale przynajmniej dwie potęgi nie przerywają dialogu i prawią sobie publicznie komplementy. Dziwna koalicja w Hiszpanii Po czterech miesiącach od wyborów w Hiszpanii powstał rząd, którym kieruje socjalista Pedro Sanchez, a w skład koalicji wchodzą katalońscy separatyści, którzy domagają się oderwania od Hiszpanii, czyli faktycznego rozpadu królestwa. Mało tego, aby uzyskać większość w Kortezach, Sanchez musiał obiecać amnestię partii Junts, której liderzy zostali skazani za organizację nielegalnego referendum niepodległościowego. Ta decyzja spowodowała ogromne protesty w głównych miastach kraju i wróży niemałe kłopoty nowemu rządowi.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Jarosław Kaczyński tworzy nową oś, wokół której mają się jednoczyć "patrioci" – mają walczyć z Unią, która czyha na polską suwerenność. Nie proponuje przy tym żadnej nowej polityki, a tylko próbuje stworzyć narrację, wokół której mają zgromadzić się przeciwnicy nowej władzy. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o próbach blokowania unijnego wsparcia dla Ukrainy przez Węgry i o sytuacji Donalda Trumpa przed zbliżającymi się w Ameryce prawyborami kandydatów na prezydenta. Unijni ministrowie spraw zagranicznych i obrony spotykają się w Brukseli, by omówić kontynuację wsparcia dla Ukrainy. Wydaje się coraz mniej prawdopodobne, że Unia będzie w stanie wysłać 1 mln sztuk amunicji na Ukrainę do marca – terminu wyznaczonego przez europejskich przywódców. Przesadzili z prognozami, bo gospodarka Unii nie przekształciła się w wojenną. Nowa niemiecka doktryna wojskowa Inwazja Rosji na Ukrainę zmusiła Niemcy do przekształcenia swojego wojska w gotowe do boju i dobrze finansowane siły zbrojne, skoncentrowane na obronie kraju i sojuszników z NATO, twierdzi kanclerz Niemiec Olaf Scholz. To najbardziej znacząca zmiana w niemieckich priorytetach obronnych od ponad dekady. "Wojna powróciła do Europy. Niemcy i ich sojusznicy ponownie muszą stawić czoła zagrożeniu militarnemu. Porządek międzynarodowy jest atakowany w Europie i na całym świecie. Żyjemy w punkcie zwrotnym. Federacja Rosyjska pozostanie największym zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa w obszarze euroatlantyckim", czytamy w dokumencie przyjętym przez niemiecki rząd. Wyborczy wtorek w USA Tydzień temu w amerykańskich wyborach uzupełniających Republikanie ponieśli kilka spektakularnych porażek w kontrolowanych dotąd przez nich stanach. Demokraci objęli urząd gubernatora w Kentucky i przejęli legislaturę stanową w Wirginii. Referendum w sprawie wpisania praw aborcyjnych do konstytucji stanu Ohio zostało przyjęte przytłaczającą większością głosów.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Król Karol III wygłosił w brytyjskim parlamencie swoją pierwszą samodzielną mowę tronową, ale choć jej oprawa obfitowała w uświęconą wiekową tradycją imperialną symbolikę, to bynajmniej nie była to oznaka monarszej potęgi. Karol wygłaszał tekst w całości napisany przez rząd, który w ten sposób przedstawia swoje plany legislacyjne na kolejny rok. Jednak tej mowy nie mógłby wygłosić premier, bo państwo brytyjskie jest monarchią, zbudowaną na tradycji i na niepisanej konstytucji, a ceremonie, to ostatnia rzecz, jaką kiedykolwiek zmienią wyspiarze. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o sytuacji w Gazie i jej międzynarodowych implikacjach oraz o drodze Ukrainy do członkostwa w Unii Europejskiej w związku ze spodziewaną wkrótce decyzją o rozpoczęciu negocjacji akcesyjnych z Kijowem. Oblężenie Gazy Miesiąc po masakrze dokonanej przez Hamas w południowym Izraelu, napięcie na Bliskim Wschodzie gwałtownie rośnie. W świecie rozpętała się fala antysemityzmu, setki zakładników pozostaje w rękach Hamasu, a tysiące palestyńskich cywilów zginęło w Strefie Gazy, gdzie Izrael nie wykazuje żadnej chęci do rezygnacji z odwetowej operacji wojskowej. Hamas wzywał w ostatnich tygodniach ludność, aby nie ewakuowała się z miasta Gaza i w dalszym ciągu wykorzystuje cywili jako żywe tarcze. Sekretarz stanu USA Antony Blinken, podczas pobytu na Bliskim Wschodzie po raz pierwszy formalnie to potwierdził, mówiąc: "Hamas cynicznie, potwornie chowa się pośród cywilów; umieszcza swoich bojowników, dowódców, broń, amunicję, dowództwo i kontrolę w budynkach mieszkalnych, pod szkołami i w szkołach, pod szpitalami i w szpitalach, pod meczetami i w meczetach. Potworne". Z powodu takiej taktyki Izrael ma trudną sytuację, bo jeśli chce skutecznie atakować Hamas i pokonać go, musi ryzykować ofiary wśród ludności cywilnej. Ukraina coraz bliżej Unii W środę 8 listopada Komisja Europejska zapewne ogłosi, że rekomenduje krajom członkowskim rozpoczęcie procedury akcesyjnej Ukrainy i Mołdawii. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała podczas wizyty w Kijowie, że Ukraina poczyniła "wspaniałe postępy" na drodze do spełnienia warunków jej przyjęcia do Unii. Unijni przywódcy będą o tym dyskutować na szczycie w połowie grudnia. Rozszerzenie Unii wymaga zmiany traktatów, o czym przekonane są takie państwa, jak Niemcy, Francja, Hiszpania i Portugalia. Minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock powiedziała na spotkaniu ministrów w Berlinie w zeszłym tygodniu: "Parlament Europejski i Komisja Europejska nie mogą po prostu rosnąć i rosnąć, stawać się coraz większe. Na przykład my Niemcy jesteśmy gotowi obejść się bez własnego komisarza przez ograniczony czas". Kolejnym elementem reformy Unii ma być zlikwidowanie zasady jednomyślności przy decyzjach dotyczących budżetu i stosunków międzynarodowych. Ta zasada oznaczała możliwość stosowania liberum veto, które wykorzystywały Węgry i Polska do prób wymuszania korzystnych dla siebie decyzji Brukseli.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Gdy w ubiegłym tygodniu unijni przywódcy spierali się, czy w końcowym komunikacie ze szczytu Rady Europejskiej wezwać strony konfliktu na Bliskim Wschodzie do "pauzy humanitarnej", czy też do "humanitarnych pauz" – tak, trwało to pięć godzin – prezydent Joe Biden miał dużo poważniejszy problem: jak spowodować, by wojna Izraela z Hamasem w Gazie nie rozlała się na cały region i…, żeby mu to nie zaszkodziło w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o nowym otwarciu, jakie przyniosła wizyta kandydata na premiera Donalda Tuska w Brukseli i o kłopotach z zachodnią pomocą, jakich może doświadczyć wkrótce Ukraina. W brukselskiej rezolucji wykluczone było użycie słów "zawieszenie broni", bo Izrael i państwa wspierające go, mogłyby uznać to za wezwanie do faktycznego poddania się Hamasowi. Z kolei użycie słowa "pauza" w liczbie pojedynczej potraktowano, jako zbyt bliskie zawieszeniu broni, wybrano więc "pauzy humanitarne", by można było to uznać za możliwe do przyjęcia dla wszystkich stron wezwanie do wielokrotnych i krótkotrwałych przerw na dostawy pomocy humanitarnej dla palestyńskich cywilów. Niezbadane są drogi, jakimi kroczą unijne kompromisy. Prezydent Biden wie, że przedłużająca się wojna na Bliskim Wschodzie, może przed wyborami osłabić jego wizerunek światowego arbitra i naciska na Izrael, by nie eskalował interwencji w Strefie Gazy. Amerykanie chcą również wiedzieć, jakie plany w kwestii zarządzania Gazą ma premier Beniamin Netanjahu na wypadek wyeliminowania Hamasu. W Radzie Europejskiej o Ukrainie Przywódcy Unii Europejskiej poparli bezprecedensowe plany przeznaczenia zysków generowanych przez zamrożone rosyjskie aktywa państwowe na odbudowę Ukrainy i wezwali Komisję Europejską do przedstawienia propozycji prawnych w tym celu. Mowa jest o papierach wartych ok. 200 mld euro. Unia chce opodatkować te zyski na korzyść Ukrainy, ale Paryż i Berlin wyraziły wątpliwości prawne. Zastój na frontach w Ukrainie, czyli dalsze przedłużanie wojny, może spowodować osłabienie ochoty Ameryki i Europy na kontynuowanie tak hojnej, jak dotychczas pomocy dla Kijowa. Jasser uważa, że Zachód nie zawiedzie Ukrainy, ale kwestia coraz mocniej staje się zakładnikiem wewnętrznych gier politycznych w poszczególnych krajach i wartość pomocy finansowej i militarnej może zacząć spadać.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Kanclerz Olaf Scholz i premier Denys Szmyhal ogłaszają utworzenie spółki joint venture pomiędzy producentem leopardów, firmą Rheinmetall, a państwowym wytwórcą broni Ukroboronprom. Nowa wspólna firma ma w przyszłości wspólnie produkować pantery, czołgi nowej generacji, a na razie będzie się zajmować utrzymaniem i reperowaniem niemieckich leopardów, które walczą na wojnie z Rosją. Polski rząd nie zgłasza żadnych tego rodzaju projektów. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o zaangażowaniu prezydenta Joego Bidena w łagodzenie konfliktu Izraela z Palestyńczykami i niezdolności Unii do przedstawienia jednolitego stanowiska wobec tej wojny. Turecki prezydent Erdogan zdecydował się uruchomić proces ratyfikacji przyłączenia się Szwecji do NATO. To jest przypieczętowanie ogromnej, strategicznej porażki Putina, który rozpoczął wojnę w Ukrainie, by "nie dopuścić doi ekspansji NATO", a właśnie ogląda jego rozszerzenie o dwa silne militarnie państwa: Finlandię i Szwecję. Jego decyzję zapewne przyspieszyła chęć włączenia Turcji w proces pokojowy na Bliskim Wschodzie, a w takich działaniach niezbędne jest ścisłe współdziałanie z USA. Wizyta Bidena w Izraelu Podróż Bidena na Bliski Wschód była nie tylko próbą skłonienia Izraela do zachowania umiaru w wojnie z Hamasem, ale była też wyraźnie związana z przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi w USA. Biden chciał dobitnie pokazać, że kiedy Republikanie są całkowicie niezdolni do rządzenia, Demokraci mają prezydentem, który wie, co robi i podróżuje po świecie, żeby załatwiać sprawy. Biden poszedł za ciosem i w przemówieniu wygłoszonym po powrocie do Waszyngtonu zapowiedział zwrócenie się do Kongresu o pakiet pomocy militarnej w wysokości 106 mld dol., z których 14 mld poszłoby na wsparcie Izraela, a 60 mld dla Ukrainy. Argumentował, że udzielenie pomocy leży w interesie globalnej stabilności i bezpieczeństwa narodowego USA. Unia nie ma zdania Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej spotkali się w poniedziałek i nie zdołali zgodzić się choćby na zalecenie "przerwy humanitarnej", aby umożliwić dotarcie pomocy do Palestyńczyków w Strefie Gazy. Ministrowie zdołali jedynie "omówić" sprawę, ale nawet nie wezwali do "humanitarnego zawieszenia broni".
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Nowy rząd nie musi zmieniać ustaw, żeby zasadniczo zmienić polską politykę międzynarodową. Wystarczy wola, żeby zacząć odwracać złą passę Polski w Unii Europejskiej i podłe stosunki z Niemcami, a tę zapewne przyszły rząd dzisiejszej opozycji będzie miał – również do tego, by zadbać o rozwianie wszelkich wątpliwości, że Polska mogłaby kiedyś zechcieć wycofać się z UE. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o rozwoju sytuacji w Izraelu i Strefie Gazy i o wizycie w Jerozolimie prezydenta Joego Bidena. Warszawa powinna bardzo szybko podjąć działania, prowadzące do cofnięcia zmian w polskim systemie sądowniczym, które Unia uważa za naruszenie demokratycznych zasad obowiązujących we Wspólnocie. To pozwoli odblokować miliardy, jakie czekają na Polskę w zablokowanym unijnym funduszu odbudowy, ale same deklaracje mogą nie wystarczyć – trzeba szybko uchwalić odpowiednie ustawy, nawet jeśli miałby je potem zawetować prezydent Duda. Potrzebna jest też szybka naprawa stosunków z Ukrainą, jakie ostatnio zakłóciła polska kampania wyborcza, w której władza uznała, że antyukraińska postawa może przysporzyć jej głosów. Kijów oczekuje jasnej deklaracji Warszawy w sprawie poparcia dla unijnych aspiracji Ukrainy. Jako poszkodowany po polskich wyborach może czuć się Viktor Orban, któremu rząd PiS gwarantował bezpieczeństwo w tzw. procedurze Artykułu 7, prowadzącej do utraty prawa do głosowania w Unii. Polska również została poddana tej procedurze za naruszanie zasad rządów prawa, a ponieważ niezbędna jest jednomyślność w Radzie Europejskiej, żeby pozbawić kraj jakiegokolwiek wpływu w Brukseli, Warszawa i Budapeszt mogły dotąd wzajemnie chronić swoje interesy. Teraz Orban nie będzie już zapewne mógł liczyć na polską "tarczę". Biden z misją pokojową w Jerozolimie Izrael grozi pełnoskalową inwazją lądową na Strefę Gazy w odwecie za masakrę 1400 Izraelczyków, jakiej dopuścił się Hamas 7 października na południu kraju. Poza oczywistym narażaniem cywilów na niebezpieczeństwo utraty życia, inwazja w celu zniszczenia sił wojskowych Hamasu grozi rozlaniem wojny na inne kraje Bliskiego Wschodu. W ostatnim i być może decydującym ruchu, który mógłby powstrzymać Izrael przed eskalacją, do Jerozolimy leci prezydent Biden. Bezpośrednio po krwawym ataku Hamasu Biden twardo deklarował, że USA zawsze będą stać po stronie Izraela, nie niuansując w żaden sposób tego wsparcia. Teraz jego przesłanie brzmi: brońcie się, ale starajcie się nie przesadzać. Nie wiadomo jednak czy zdoła powstrzymać premiera Benjamina Netanjahu w jego planach ataku na Gazę i zapewne okupację enklawy.  
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu. Jeśli złożyć wszystkie elementy globalnej układanki, które doprowadziły do krwawego ataku Hamasu na Izrael, to widać, że ta kolejna wojna na Bliskim Wschodzie jest również pośrednim skutkiem wielkiej rywalizacji Ameryki z Chinami o globalną dominację. Stany Zjednoczone chcą skoncentrować się na rywalizacji z Chińczykami w strefie Pacyfiku, ale w tym celu potrzebują trwałego pokoju w Europie i na Bliskim Wchodzie. Jak twierdzi w rozmowie z Onetem Adam Jasser, zastępca redaktora naczelnego Visegrad Insight, te dążenia Waszyngtonu rozsypują się właśnie w proch na naszych oczach.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu. Atak Hamasu na Izrael i brutalne mordy na cywilach spotkały się z ostrą reakcją rządu i Izraelczyków, którzy masowo zgłosili się w szeregi armii. Jedność w obronie kraju i domaganiu się odwetu na Palestyńczykach nie powstrzymało narastającej krytyki rządu premiera Netanjahu za to, że dał się zaskoczyć bezprecedensowym atakiem. Krytycy zarzucają mu, że głęboki konflikt w społeczeństwie Izraela, wywołany przez rządowe plany ograniczenia niezależności sądów, odwrócił uwagę od kwestii bezpieczeństwa, zdemoralizował armię i mógł być zachętą dla Hamasu. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście „O świecie w Onecie” również o tym, że nowy konflikt na Bliskim Wschodzie jest na rękę Rosji, bo odwraca uwagę Zachodu i USA od Ukrainy, choć w tej chwili brak jest dowodów na udział Kremla w planowaniu ataku.    Tymczasem Unia Europejska ma trudności z wypracowaniem jednolitego stanowiska, bo choć potępiła Hamas, to z drugiej strony część krajów unijnych sprzeciwia sie odcięcia pomocy humanitarnej dla  Palestyńczyków w kontrolowanej przez Hamas Strefie Gazy. 
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu. Amerykański Kongres uchwalił budżet, w którym nie ma funduszy na wsparcie Ukrainy, a w Słowacji wybory wygrał człowiek, który uważa, że za rosyjską agresję odpowiedzialny jest "faszystowski rząd w Kijowie". To ogromne rozczarowanie dla Wołodymyra Zełenskiego, ale być może nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre: w Waszyngtonie zapewne szybko uchwalą specjalną ustawę o pomocy dla Kijowa, a zwycięski Robert Fico, nawet jeśli utworzy rząd, to koalicjanci nie pozwolą mu realizować swoich antyukraińskich i promoskiewskich pomysłów. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o regularnym spotkaniu unijnych ministrów spraw zagranicznych, które tym razem miało historyczny charakter, bo odbyło się po raz pierwszy w stolicy Ukrainy. Jako historyczny można uznać również fakt, że po raz pierwszy posiedzenie tego ważnego gremium unijnego zbojkotował szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau. Ukraiński minister Dmytro Kuleba powiedział o spotkaniu w Kijowie, że przyjazd Rady do spraw Zagranicznych do jego kraju, "jest przesłaniem samym w sobie, a przesłanie to brzmi: »Ukraina staje się członkiem Unii Europejskiej«". Polska, w związku z wyborczymi potrzebami rządzących, odżegnuje się nagle od europejskich aspiracji naszego sąsiada. Innym przykładem działania naszego rządu wbrew Unii (i zarazem przeciwko interesom Polski) jest zapowiedziany przez premiera Morawieckiego "stanowczy" sprzeciw wobec planowanego uregulowania kwestii relokacji migrantów wewnątrz wspólnoty. Premier zamierza blokować postanowienie Unii, które byłoby dla Polski bardzo korzystne. Zagwarantowałoby nam nie tylko, że żaden "przymusowy" migrant nie trafiłby na nasze terytorium, ale jeszcze moglibyśmy liczyć na dofinansowanie wydatków na setki tysięcy ukraińskich uchodźców mieszkających w Polsce. To wszystko będzie możliwe, jeśli tylko rząd nie zawetuje tej regulacji.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Kiedy niemiecki rząd dość miękko, choć krytycznie zareagował na sprokurowane przez MSZ afery wizowe, Warszawa zareagowała z furią, która musiała zaskoczyć nie tylko władze w Berlinie, ale i Brukselę oraz Waszyngton. Po raz kolejny polski rząd pokazał, że w imię swoich bieżących partyjnych interesów, jest w stanie zaszkodzić naszej racji stanu. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o zbliżających się wyborach w Słowacji oraz jednodniowej wojnie o Górski Karabach, która zakończyła istnienie tej ormiańskiej enklawy na terytorium Azerbejdżanu. W weekend niemiecki kanclerz Scholz powiązał obecny kryzys graniczny ze skandalem wizowym. W Niemczech w tym roku wystąpiło o azyl o 77 proc. więcej migrantów niż w 2022 r. W odpowiedzi premier Morawiecki i minister Rau zdecydowali się w ostrych słowach przywołać Berlin do porządku. Nie jest pewne, czy takie zachowanie da partii władzy dodatkowe głosy w wyborach, ale jest raczej pewne, że straty w wizerunku wiarygodnego partnera międzynarodowego będą głębokie i niepowetowane. Wojna w Karabachu Trzecia wojna Armenii z Azerbejdżanem o Górski Karabach trwała jeden dzień. Zakończyła się klęską Erywania, a co gorsza od razu wywołała exodus tysięcy Ormian z miejsc, w których żyli od stuleci. Winne temu jest wycofanie się z Karabachu rosyjskiego kontyngentu, który pilnował pokoju w tej enklawie, jaką 30 lat temu, po rozpadzie ZSRR, utworzyła tam Moskwa. To kolejny odprysk wojny w Ukrainie i kolejna porażka Putina, bo po wycofaniu się Rosjan, Azerbejdżan odebrał Armenii Karabach przy wsparciu Turcji. Słowackie wybory Jak to się stało, że Słowacja, jedna z najszybciej rozwijających się demokracji, może oddać władzę człowiekowi, który winą za rosyjski atak na Ukrainę obwinia "ukraińskich faszystów"? Po niedzielnych wyborach do władzy powrócić może Robert Fico, populista z prorosyjskimi ciągotami. Ale musi najpierw utworzyć koalicję, zapewne ze skrajną prawicą. Obserwować więc należy wyniki mniejszych partii, bo od tego zależy kształt przyszłej władzy w Bratysławie. Każdy scenariusz z partią SMER Roberta Fico u władzy zakłada politykę bardziej przyjazną Kremlowi i raczej wstrzymującą demokratyczne reformy.  
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Ambasadorzy krajów członkowskich UE rozpoczęli formalne rozmowy na temat niezbędnych zmian w unijnych traktatach, w tym zniesienia zasady jednomyślności w głosowaniach nad najważniejszymi sprawami wspólnoty, czyli swoistego liberum veto, którego w ostatnich latach nadużywały Polska i Węgry do szantażowania Brukseli. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiali w podcaście "O świecie w Onecie" również o ostrej retoryce polskiego rządu w sprawie rzekomego zagrożenia migracją i o rozwijającym się konflikcie o zboże, zarówno z Ukrainą, jak i z Unią. Propozycja, autorstwa Francji i Niemiec, nad jaką dyskutują ambasadorzy, dotyczy zmniejszenia liczby posłów do PE i komisarzy oraz zniesienie weta krajowego. W przedstawiony pod obrady dokumencie mówi się, że "rozszerzenie Unii jest z powodów geopolitycznych na agendzie politycznej, ale Unia nie jest jeszcze gotowa na przyjęcie nowych członków ani pod względem instytucjonalnym, ani politycznym". Jeśli kraje Unii nie dojdą do porozumienia w sprawie zmiany traktatu i niezbędnych reform, dokument proponuje, aby koalicja chętnych krajów przystąpiła do "dodatkowego traktatu reformującego" między chętnymi państwami członkowskimi". Dokument proponuje, aby Unia działała w czterech koncentrycznych kręgach: "1. wewnętrzny krąg; 2. Unia; 3. członkowie stowarzyszeni; 4. Europejska Wspólnota Polityczna [luźne stowarzyszenie europejskich przywódców, którzy spotykają się dwa razy w roku, aby rozmawiać]". Autorzy proponują większy budżet UE, ściślejsze powiązanie wypłat z Unii z przestrzeganiem praworządności, przejście na głosowanie większościowe zamiast jednomyślności w Radzie UE oraz utworzenie nowego organu nadzorczego, który badałby uczciwość finansową osób pracujących dla instytucji Unii. Kraje Unii prawdopodobnie zdecydują się zrobić to, co robią najlepiej, gdy nie mogą dojść do porozumienia: "będą kopać puszkę w dół drogi", jak powiedział w Brukseli jeden z dyplomatów. Lampedusa i reakcja Polski Rząd podjął ostro brzmiącą uchwałę potępiającą wszelkie propozycje Unii Europejskiej dotyczące przyjmowania przez kraje członkowskie migrantów, którzy przeszli przez proces weryfikacji. To jednak wyłącznie wrzawa przedwyborcza, bo zgodnie z leżącą obecnie na stole w Brukseli propozycją uregulowania relokacji migrantów, do Polski nie zostanie skierowany nikt, bo Polska ma już u siebie setki tysięcy migrantów – ukraińskich uchodźców przed rosyjską wojną. Jednocześnie premier Włoch Giorgia Meloni, zapowiedziała (w koordynacji z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen) stanowczą walkę z nielegalną migracją, dając władzom prawo do przetrzymywania ich nawet na 18 miesięcy i nakazując budowę nowych ośrodków, w których mogliby oni przebywać. Nowe środki mają działać w połączeniu z planem zwalczania handlu ludźmi przy zwiększonym nadzorze oraz europejską misją morską mającą na celu blokowanie wypłynięć, ogłoszoną w niedzielę przez von der Leyen podczas wizyty na Lampedusie w towarzystwie z Meloni. Zboże i polskie wojenki Kijów pozwał Polskę, Węgry i Słowację do Światowej Organizacji Handlu w związku z ich odmową zniesienia zakazu importu ukraińskich produktów rolnych. Wprowadzono również blokadę importu polskich owoców i warzyw. Konflikt w sprawie dostaw ukraińskiego zboża to nie tylko spór z Ukrainą, ale i z Unią Europejską. W tym pierwszym przypadku Warszawa sprzeniewierza się swoim dobrowolnym zobowiązaniom solidarności z walczącymi o życie i wolność Ukraińcami, natomiast w drugim drastycznie narusza nasze zobowiązania, wynikające z członkostwa w Unii, jak i unijnego układu stowarzyszeniowego, jaki wspólnota, której częścią jest Polska, podpisała z Kijowem osiem lat temu. Jeśli Polska się uprze i nie będzie w dalszym ciągu zgadzała się na wóz ukraińskiego zboża, to przecież, kiedy tylko pojawi się ono w Niemczech, Czechach lub na Litwie, to po rozplombowaniu wagonu będzie mogło spokojnie powrócić do Polski. Będzie bowiem to zboże dostarczane w ramach jednolitego rynku UE i nikt nie będzie mógł zakazać jego sprzedaży. Oczekiwanie na gest ze strony Ukrainy, w którym pogodzi się ona z zakazem wjazdu zboża do Polski, jest niedorzeczne, bo Ukraina walczy o życie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Potrzebne są natomiast gesty ze strony Polski. Polski rząd ma w tym przypadku również problem z łamaniem traktatów unijnych. Działania Warszawy, Bratysławy i Budapesztu niszczą to, czym Unia, poza wspólnotą wartości, w swojej istocie jest: wspólny rynek. To jest układ zero-jedynkowy i albo się jest częścią rynku, albo nie. Złamanie zasad jednolitego rynku gwarantuje poważną wpadkę w Trybunale Sprawiedliwość Unii Europejskiej.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Władimir Putin pofatygował się na Daleki Wschód, żeby spotkać się z jednym z ostatnich swoich sojuszników – prezydentem Korei Północnej Kim Dzong Unem.  Coraz bardziej izolowana Moskwa chce kupić od Pjongjangu amunicję artyleryjską na potrzeby inwazji na Ukrainę. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o spotkaniu G20 w Indiach i o przyspieszeniu procesu przyjmowania nowych członków do Unii Europejskiej. W stolicy Indii New Delhi odbył się szczyt G20, na którym w ostatniej chwili osiągnięto porozumienie w sprawie ukraińskiej części komunikatu po spotkaniu, co uchroniło cały dokument przed wyrzuceniem do kosza. Ceną było pominięcie odniesienia do Rosji w kontekście jej agresji na Ukrainę. Stwierdzono jedynie, że kraje powinny "powstrzymać się od działań przeciwko integralności terytorialnej i suwerenności lub niezależności politycznej jakiegokolwiek państwa". Ostateczny tekst był akceptowalny dla Kremla, również dlatego, że nie "ubolewał" ani nie potępiał "agresji Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie". Ukraina odnosi sukcesy Administracja prezydenta Joe Bidena prowadzi aktywne rozmowy na temat wysłania rakiet dalekiego zasięgu do Ukrainy. Jeszcze kilka miesięcy temu było nie do pomyślenia, by tego rodzaju broń trafiła na front, a dzisiaj problemem wydają się jedynie kwestie daty dostaw. Wysocy przedstawiciele ukraińskiego wywiadu przekazali w Kongresie informacje o sytuacji na froncie. Zachodnia społeczność wywiadowcza zgadza się co do tego, że Ukraina czyni bardzo poważne postępy na froncie zaporoskim i może wkrótce rozerwać rosyjski korytarz lądowy na Krym, odcinając półwysep od wszelkich dostaw. Powiększenie Unii? W UE wzrasta zrozumienie dla konieczności powiększenia wspólnoty o kilka krajów bałkańskich i oczywiście Ukrainę i Mołdawię. Motywacją jest nie tylko integracja gospodarcza i polityczna, ale i konieczność przeciwstawienia się ekspansji Rosji. Plany w tej sprawie przedstawi zapewne w swoim dorocznym orędziu o stanie Unii przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Poparcie do takich działań, po miesiącach ociągania się i kluczenia, jasno już wyrażają dwa największe kraje Unii – Francja i Niemcy, co zasadniczo zmienia układ sił nie tylko w kwestii rozszerzenia UE, ale i wsparcia wojskowego dla Ukrainy i jej wstąpienia do NATO.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   W odpowiedzi na upór Warszawy w sprawie niewpuszczania do Polski ukraińskiego zboża Kijów postanowił do Polski nie wypuszczać swoich parlamentarzystów. Wyjazdy są zawieszone na razie do 15 września, czyli do dnia, kiedy kończy się unijne embargo na wwóz ukraińskich produktów rolnych do UE – premier Morawiecki zapowiedział, że jego rząd zniesienia tego embarga nie uzna, więc Ukraina przeszła od bitwy na oświadczenia do konkretnych działań politycznych. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o widowiskowej walce prezydenta Zełenskiego z korupcją i oraz o zakończonej fiaskiem wizycie prezydenta Erdogana w letniej rezydencji prezydenta Putina w Soczi. Ukraińscy deputowani do Rady Najwyższej dostali formalny zakaz wyjazdów do Polski, co jak zauważa Jasser, jest objawem poważnego ochłodzenia stosunków Warszawy z Kijowem. Następuje wzajemna eskalacja niemądrych działań, a tymczasem przyjaźń Polski i Ukrainy, potwierdzana na wielu innych polach, powinna w przypadku sporów ułatwiać ich rozwiązywanie w rozmowie, a nie we wzajemnych połajankach. Stop korupcji Wołodymyr Zełenski wykonuje bardzo widowiskowe działania, mające potwierdzić wobec świata, że aktywnie zwalcza korupcję. Właśnie zwolnił swojego najbardziej znanego ministra Ołeksija Reznikowa, który odpowiadał za resort obrony i którego umiejętnościom negocjacyjnym i kontaktom w świecie Ukraina zawdzięcza to, że dziś dostaje z Zachodu już właściwie każdy rodzaj broni, jaki jest jej potrzebny do stawienia czoła Rosji. Reznikow dopuścił jednak, by w jego ministerstwie zagnieździli się ludzie oskarżani o nielegalny handel umundurowaniem i aprowizacją wojska. Nawet jeśli nie jest temu winny osobiście, musiał ponieść polityczny koszt tej afery. Doszło również do sensacyjnego aresztowania za pranie brudnych milionów oligarchy Ihora Kołomojskiego, człowieka, któremu Zełenski zawdzięcza swoją pozycję. Nic bardziej nie przemówi do wyobraźni innych skłonnych do omijania prawa oligarchów i nic mocniej nie przekona Zachodu o szczerym zamiarze prezydenta Ukrainy, by wyplenić tę prawdziwą plagę w kraju, niż tak spektakularne posunięcia. Przerwana rosyjska linia obrony, Erdogan u Putina w Soczi Rosyjskie umocnienia zostały przełamane w bardzo delikatnym miejscu. Ukraińcy są już kilkanaście kilometrów od ważnego węzła komunikacyjnego w Tokmaku na Zaporożu, którego zdobycie może sparaliżować rosyjskie dostawy na Krym. A potem otworem stoi droga do Morza Azowskiego, co spowoduje całkowite przecięcie korytarza lądowego na okupowany półwysep, stawiając Rosjan w pozycji nie do obrony. W tym samym czasie doszło do spotkania prezydentów Erdogana i Putina w rezydencji tego ostatniego w Soczi nad Morzem Czarnym. Putin chciał pomocy w wynegocjowaniu złagodzenia sankcji Zachodu, w zamian za co oferował powrót do umowy zbożowej, która umożliwiała do niedawna transport ukraińskiego zboża w stronę Bosforu. Nic z tego nie wyszło, choć Erdogan bardzo by chciał zostać głównym rozjemcą w wojnie Rosji przeciwko Ukrainie.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Donald Trump stanie w czwartek przed sądem – po raz czwarty w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Jak zawsze dotychczas wysłucha aktu oskarżenia, a następnie będzie formalnie aresztowany i natychmiast zwolniony. Tym razem jednak za uniknięcie aresztu musi zapłacić kaucję 200 tys. dol., a jednym z jej warunków, jest dochowanie milczenia w sprawie zarzutów prokuratora – jeśli się nie zastosuje, to pójdzie siedzieć. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o coraz mocniejszych naciskach na Ukrainę, by podjęła rozmowy pokojowe z Rosją oraz o trudnościach, jakie pojawiają się w kwestii pojawienia się na froncie myśliwców F-16. Trumpowi jak na razie kłopoty z prawem nie szkodzą i w kampanii przed pierwszymi republikańskimi prawyborami w stanie Iowa ma poparcie aż 42 proc. głosujących – o 27 punktów procentowych więcej niż następny w rankingu Ron DeSantis, gubernator Florydy. Nie ma się więc co dziwić, że były prezydent odmówił udziału w środowej debacie kandydatów na kandydata Partii Republikańskiej. Ukraina popychana do rozmów Coraz głośniej w Waszyngtonie i w stolicach europejskich mówi się o nieuchronności podjęcia przez Kijów rozmów pokojowych z Moskwą. Oczywiście Wołodymyr Zełenski, głównie pod wpływem polityki wewnętrznej, która uzna negocjacje z Rosją za oznakę słabości, będzie się mocno przed tym bronił. Chyba jednak nie będzie miał wyjścia, jeśli kontrofensywa na froncie zamieni się w niekończącą się wojnę pozycyjną. Ukrainy jest zmuszona oszczędzać wojsko i sprzęt, a realia są takie, że jej armia nie dość siły, by przebić się przez głęboko okopane siły rosyjskie i musi też toczyć boje na kilku frontach naraz. To odsuwa w czasie ewentualne odbicie wszystkich terytoriów okupowanych przez Rosję i Zachód zaczyna szeptać: lepiej rozmawiajcie, zamiast walić głową w mur. Również ze względu na stanowisko Kremla, nie jest możliwe porozumienie pokojowe w oparciu o plan Zełenskiego, który a priori zakłada wycofanie się Rosjan na granice z 2014 r. Nawet jeśli ok. 40 krajów, w tym Chiny i Stany Zjednoczone, prowadzi już takie formalne rozmowy, zainicjowane na początku sierpnia spotkaniem w Arabii Saudyjskiej. Bliski współpracownik prezydenta Joego Bidena, kongresmen Tom Malinowski, zaproponował w ubiegłym tygodniu nową formułę, w ramach której działania zbrojne zostają zawieszone, a Ukraina w zamian za zgodę na faktyczną utratę części terytoriów, zostaje przyjęta do NATO, ze wszystkimi tego konsekwencjami, czyli zastosowaniem słynnego Artykułu 5 Traktatu Atlantyckiego. To zagwarantowałoby bezpieczeństwo terytorium kontrolowanego przez Ukrainę, ponieważ art. 5 oznacza obronę przez sojusz każdego z jego członków, który został zaatakowany. Według Malinowskiego takie rozwiązanie jest możliwe, bo byłoby podobne do "przyjęcia podzielonych Niemiec do NATO po II wojnie światowej i do amerykańskiego paktu bezpieczeństwa z Koreą Południową po zawieszeniu broni, który zatrzymał wojnę koreańską bez ponownego zjednoczenia Półwyspu Koreańskiego". Kłopoty z F-16 Entuzjazm w sprawie zgody Stanów Zjednoczonych na szkolenie ukraińskich pilotów oraz dostawy przez kraje trzecie myśliwców F-16 do Ukrainy trochę stygnie. Po pierwsze dlatego, że nie wiadomo, w jakim stanie technicznym będą ponad dwudziestoletnie samoloty z Danii, a po drugie nie wiadomo, w jakim stopniu gotowi są ukraińscy piloci. Program ich szkolenia może się mocno opóźnić, bo w tym momencie tylko ośmiu wyznaczonych przez Kijów pilotów włada wystarczająco dobrze angielskim, a poza tym dostępnych pilotów nie jest zbyt wielu, ponieważ muszą wykonywać bieżące zadania bojowe na froncie.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Były prezydent Donald Trump ma przed sobą cztery procesy karne. O ile jednak dotychczas wyroki za wszystkie postawione mu zarzuty zależały jedynie od decyzji sędziego i mógł dostać albo karę więzienia, albo grzywnę, to elementem najnowszego oskarżenia jest usiłowanie nakłonienia urzędnika stanowego ze stanu Georgia do kłamstwa w sprawie wyniku wyborów prezydenckich z 2020 r. – za takie przestępstwo sprawca musi obowiązkowo iść za kraty na przynajmniej jeden rok. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiali w podcaście "O świecie w Onecie" również o międzynarodowej części pytań referendalnych, które zgłosił PiS oraz o sojuszniczych implikacjach ogromnych zakupów broni w Korei Południowej. Spośród czterech pytań zaplanowanych na referendum 15 października, trzy odnoszą się do polskich stosunków międzynarodowych. Chodzi o pytania o wyprzedaż majątku podmiotom zagranicznym, o likwidację bariery na granicy z Białorusią i o przymus przyjmowania imigrantów z Bliskiego Wschodu. Projektodawca spodziewa się odpowiedzi "nie" na te pytania, co sugeruje, że istnieje jakaś siła polityczna, która chciałaby Polakom wszystkie te sprawy narzucić, a PiS chce mieć "podkładkę", żeby móc stawić im czoła. Rzecz w tym, że nikt nie planuje żadnej "wyprzedaży" i nikt nie żąda od Polski "przyjmowania imigrantów" – wprost przeciwnie, Unia chce nam nawet dopłacać za przyjęcie uchodźców z Ukrainy. Co do bariery na granicy, to w istocie obojętne jest, czy ona istnieje, czy nie, bo i tak Polski przed niczym nie chroni.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu.   Ponad 40 krajów świata, w tym największe mocarstwa Zachodu, kraje "Globalnego Południa" oraz Chiny spotkało się w weekend w Arabii Saudyjskiej, by omówić zaproponowany przez Ukrainę plan zakończenia wojny. Rosja była nieobecna. Bez sprzeciwów zgodzono się, że przyszłe porozumienie musi uszanować integralność terytorialną Ukrainy, co do niedawna nie było wcale oczywiste dla wielu uczestników tego spotkania, a przede wszystkim dla Chin. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiali w podcaście "O świecie w Onecie" również o zapowiedzi Ukrainy, że będzie atakować rosyjskie tankowce na Morzu Czarnym oraz o coraz poważniejszych sprawach karnych wytaczanych przeciwko Donaldowi Trumpowi, które mogą doprowadzić do wyroku (-ów) więzienia wobec byłego prezydenta USA. Na pierwszy rzut oka konferencja w Dżuddzie przyniosła niewiele rezultatów – nie było końcowego komunikatu – ale sama obecność Chin i wielu dotąd neutralnych wobec wojny krajów, wzmacnia pozycję negocjacyjną Kijowa wobec Moskwy. Uczestnictwo Chin mogło sugerować, że pojawią się naciski w kierunku ugody na warunkach Rosji, ale najwyraźniej nie doszło do tego. Zamiast tego zebrani oparli się w swoich dyskusjach na "planie Zełenskiego", który zakłada całkowite wycofanie się Rosji z terytoriów zajętych od 2014 r. Ciekawe, że również Arabia Saudyjska, kolejny sojusznik Kremla chce rozmawiać o zakończeniu wojny w Ukrainie. I nawet nie zaprasza Rosji do udziału w dyskusji. Utrzymujący dotąd kontakty z Moskwą Saudyjczycy postanowili wykorzystać sytuację i poprawić swój wizerunek kosztem Rosji. Zerwanie paktu zbożowego zaszkodzi Rosji Kijów zapowiedział, że jeśli Moskwa utrzyma blokadę na transporty zboża, to Ukraina zacznie atakować rosyjskie porty i statki na Morzu Czarnym – w tym tankowce. Ogłoszenie, że wody wokół rosyjskich portów na Morzu Czarnym będą "obszarem zagrożenia wojennego" od 23 sierpnia, nastąpiło po dwóch niedawnych ukraińskich atakach na rosyjskie statki. Trump w coraz większych kłopotach Na Donaldzie Trumpie ciąży obecnie 78 zarzutów popełnienia przestępstwa w trzech oddzielnych sprawach karnych. Kilka z nich wiąże się z karą nawet 20 lat więzienia i gdyby Trump został skazany za wszystko co mu zarzuca prokuratura i otrzymał maksymalną ustawową karę za każdy z nich, groziłoby mu 641 lat więzienia. To oczywiście nie jest możliwe, ale ewentualne i zupełnie niewykluczone skazanie nawet na krótki pobyt w więzieniu mogłoby wiązać się z bezprecedensowymi kwestiami praktycznymi. Po pierwsze, jak uwięzić byłego prezydenta, który ma prawo do całodobowej ochrony Secret Service. A po drugie, co robić, jeśli Trump zostanie ponownie wybrany do Białego Domu w 2024 r., a sędzia nakaże mu odbyć karę pozbawienia wolności.
Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu. Wzmaganie przez Rosję napięcia na granicy Polski z Białorusią na kilka tygodni przed wyborami w naszym kraju dodaje paliwa patriotycznej retoryce rządzącej partii. Jeśli z tego wyniknie większa popularność antyunijnej władzy w Warszawie, to będzie to na rękę Kremlowi, którego strategicznym celem jest rozbijanie jedności UE. Michał Broniatowski i Adam Jasser rozmawiają w podcaście "O świecie w Onecie" również o groźbie militarnych prowokacji na granicy, o kolejnych politycznych porażkach Władimira Putina oraz o groźbie poważnego konfliktu wewnętrznego w Izraelu. Poza drobnymi incydentami, zagrożenie poważnym starciem na granicy z Białorusią jest niewielkie, bo Moskwa zdaje sobie sprawę, że naruszenie granicy NATO, nawet jeśli nie spowoduje zbrojnej odpowiedzi sojuszu, to prawdopodobnie uwolni wszelkie hamulce w USA i w Niemczech dotyczące dostaw do Ukrainy precyzyjnych rakiet dalekiego zasięgu samolotów myśliwskich. Władimir Putin, który ponosi jedną za drugą prestiżowe porażki na arenie międzynarodowej, zaliczył kolejny blamaż. Zaprosił do St. Petersburga w zeszłym tygodniu przywódców państw afrykańskich, żeby potwierdzić stałość stosunków Rosji z kontynentem. Przyjechało ich tylko 17 i jak jeden mąż domagali się doprowadzenia do pokoju w Ukrainie "w oparciu o sprawiedliwość i rozsądek". To zupełnie nie po myśli rosyjskiego prezydenta, który uważa, że to Ukraińcy są niesprawiedliwi i nierozsądni. Jakby tego było mało, w najbliższy weekend odbędzie się w Arabii Saudyjskiej konferencja krajów zachodnich i rozwijających się na temat planu pokojowego dla Ukrainy. Dyskutowany będzie plan, zaproponowany przez Wołodymyra Zełenskiego, który zakłada pełne wycofanie się wojsk rosyjskich. Rosja nie została zaproszona do stołu. Putin powiedział niedawno, że nie może być mowy o zawieszeniu broni, dopóki siły ukraińskie kontynuują kontrofensywę, a jego rzecznik Putina zdołał jedynie niemrawo zareagować: "Musimy wiedzieć, jakie obrano cele i o czym w rzeczywistości organizatorzy chcą rozmawiać". Na rozmowach zorganizowanych z inicjatywy Saudyjczyków, zbiorą się politycy z 30 krajów. Chaos w Izraelu Po decyzji kontrolowanego przez skrajną prawicę Knesetu o zmniejszeniu uprawnień Sądu Najwyższego do kontroli rządu i parlamentu, w całym kraju odbywają się wielotysięczne demonstracje. Rząd Benjamina Netanjahu naraził się przy okazji mocno Białemu Domowi oraz grupom diaspory żydowskiej, które zareagowały z wściekłością. Amerykański Komitet Żydowski, niezłomny obrońca Izraela w Waszyngtonie, wyraził "głębokie rozczarowanie", argumentując, że "reforma instytucji kluczowych dla izraelskiej demokracji powinna być przyjmowana wyłącznie na podstawie możliwie najszerszego konsensusu". "To już zupełnie inny Izrael niż ten, do którego zdaniem protestujących zmierzamy, który będzie miał o wiele więcej autorytaryzmu, takiego, jaki widzimy na Węgrzech, w Turcji czy w Polsce" – powiedział jeden z komentatorów.
loading
Comments